Katecheza na październik 2022r.

Ku odnowie duchowej Narodu Polskiego i przebudzeniu

Zniszczyć fundament totalitaryzmu

Żyjemy w epoce zakłamania. Przekazywane są nam w mediach informacje połączone z fałszywą ich oceną, lub nawet wprost wiadomości nieprawdziwe. Większość ludzi tego nie dostrzega i nie ma tego świadomości. Taka sytuacja zawsze pojawiała sią podczas trwania sytemu totalitarnego. Jan Paweł II przestrzegał: (…) demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm[1]. System ten oznacza ingerencje we wszystkie aspekty ludzkiego życia. Obecnie możemy obserwować upadek demokracji i pojawienie się pod jego szyldem nowego systemu zniewolenia ludzi.

Totalitaryzm zawsze chciał zdominować myślenie ludzi przez propagandę – zakłamanie, by ukierunkować je na swe ideologiczne założenia. Obecny rząd dusz polega na przechwytywaniu i monopolizacji oraz ukierunkowaniu ludzkich myśli na jedyną słuszną drogę.

O. Frederik Faber napisał genialne dziełko O samozakłamaniu w nim przekazuje naukę czym ono jest, jakie są jego źródła, oraz jak jego unikać. Pisał to w odniesieniu do rozwoju życia duchowego[2]. Można jego naukę uogólnić i przenieść na kwestie innych manipulacji jakie są na nas stosowane.

Podał cztery źródła zakłamania

1. Bardzo częsty brak rzetelnej wiedzy.

Wiedza jaka jest nam przekazywana ma często zabarwienie emocjonalne i nie jest ona kompetentna w kwestiach jakie porusza. Pomieszana z ideologią staje się żenującą informacją.

2. Skłonność do oszukiwania siebie.

Człowiek czasem, który dokonał złych wyborów, będzie chciał znaleźć jakieś racjonalne ich wytłumaczenie i je potwierdzić. Będzie podejmował wysiłek nie w kierunku poprawy, gdyż to oznacza przyznanie się do błędów, lecz by negować prawdę i trwać w kłamstwie, bo pozornie jest to mu na rękę. Nie zdaje sobie sprawy, że krzywdzi siebie, bardziej mu zależy na dobrej samoocenie niż dociekaniu jak się rzeczy mają.

3. Pozwalanie na to by inni nas oszukiwali.

Postawa ta jest dowodem braku męstwa. Ludzie przez tchórzliwość nie będą protestować nawet jak wiedzą, że są oszukiwani. Będą to czynić dla świętego spokoju, lub by się nie narażać.

4. Zgoda na to by oszukiwał nas szatan.

Obecnie światowy rząd, w ukryty sposób reprezentuje szatana. Tak więc tzw. prawda jest po stronie bogatszych i silniejszych, bo mają narzędzia, by wyegzekwować swoje wymagania. Uleganie zakłamaniu szatana, będzie powodowała, że wcześniej czy później grzech przeniknie do naszej duszy i zamiast Bogu oddawać cześć, przez grzechy będziemy niestety czcić szatana. Z naszej strony nie może być żadnej zgody na system, który niszczy prawdę, bo wcześniej czy później zacznie on unicestwiać człowieka.

Mamy też siedem podstawowych zasad zakłamania – manipulacji stosowanej w mediach i życiu.

1. Metoda wzajemności.

Jest to zasada, że zawsze musimy się odwdzięczyć osobie, która nam kiedyś pomogła. Lecz jeśli ta pomoc była nie do końca z dobrymi intencjami nie możemy ulegać przymusowi odwzajemnienia. Czasem przez pomoc, ktoś może nas od siebie uzależniać. Ta reguła wzajemności jest stosowana w środowisku przestępczym pomoc za pomoc. Ja ci pomogłem, kiedy byłeś w trudnościach materialnych, teraz ty jesteś zobowiązany do pomocy np. w kradzieży. Ta technika jest zakłamaniem prawdy. Ta zasada manipulacji jest też stosowana w handlu. Lubimy te sklepy, gdzie coś dostaliśmy za darmo, lecz potem nie orientujemy się, że na innych produktach oni sobie to od nas odbierają.

2. Metoda słuszności.

Przedstawiono nam w mediach, że coś jest dobre i słuszne dla innych. Z natury, chcemy czynić dobro więc angażujemy się w to. Lecz może się okazać, że tak naprawdę jest to złe i niewłaściwe dla innych. Na przykład, zachęcano do noszenia maski, wmawiano, że jest to właściwa postawa. Lecz nikt nie mówił w telewizji, że wdychanie dwutlenku węgle jest jeszcze gorsze i powoduje wiele skutków ubocznych. Tego rodzaju manipulacje też stosuje się by wciągnąć ludzi w wojnę. Argumentuje się, że coś jest konieczne, słuszne i powinniśmy to uczynić. W rzeczywistości ta wojna nie jest konieczna ani słuszna, a nasze w niej zaangażowanie jest realizacją celów globalistów.

3. Metoda Autorytetu.

Występują w telewizji tzw. specjaliści, którzy uzasadniają przez pseudo naukę kwestie do których chcą nas przekonać. Mając względem nich zaufanie, przenosimy to na rzeczy, które nam proponują. Jesteśmy istotami społecznymi, więc potrzebujemy autorytetów by się ich posłuchać i podążać za ich wskazaniami, na tym polega ta manipulacja. Nie zdajemy sobie sprawy, że te autorytety nie są takie święte i nie reprezentują nauki czy dobra ludzi lecz korporacje. Dziś weryfikacją autorytetów jest ich stosunek do prawdy. Ludzie godni naszego zaufania, są dziś w mediach pomijani, atakowani, oraz spotyka ich wiele przykrości.

4. Metoda polubienia.

Przy różnego rodzaju celach marketingowych do reklamy dołącza się ludzi, których lubimy i osiągnęli sukces. U nas w Polsce są nimi sportowcy. Występując w kampaniach społecznych, przekonują nas byśmy się w nie zaangażowali. Nasza życzliwość względem nich udziela się też w kwestiach jakie nam proponują.

5. Metoda lęku

Wytwarza się atmosferę zagrożenia. Ludzie dla swojego bezpieczeństw będą potrafili nawet zrezygnować z wolności i szacunku do bliźnich. Można też ich nakłonić do prześladowania tych, którzy nie chcą się dostosować do procedur, gdyż są oni dla nich zagrożeniem.

6. Metoda antagonizmów.

Stosowana jest np. by pokazać dwie skrajne postawy, które są nieracjonalne by przekonać do wyboru tzw. złotego środka. Metoda też może być eskalacją wrogości do postaw osób, które według opinii medialnej są złe i nie do przyjęcia. Demonizuje się dane osoby lub poglądy ukazując je jako nie do przyjęcia.

7. Metoda podobieństwa

Ukazywane są nam osoby, które są podobne do nas np. mają te same problemy. Wtedy łatwiej nam jest się z nimi utożsamić oraz być z nimi solidarnymi. Jeśli są ukazane w telewizji, mamy do nich sympatię. To może być wykorzystane w różnych celach by nas oszukać, w kwestii pomocy, lub przyjęcia ich sposobu myślenia, który odbiega np. od dobra narodowego.

Te wszystkie sposoby zastosowano podczas kampanii szczepionkowej Covid 19. Warto te rodzaje zakłamania przemyśleć by się nie dać oszukać w przyszłości.

Trzeba zaznaczyć, że metody zakłamania bazują na naszych słabościach, lenistwie intelektualnym, miłości własnej, próżności oraz braku pokory potrzebnej do zmiany swego sposobu myślenia. Ulegamy też kłamstwu z powodu braku poznania siebie.

Czasami się dziwimy, że ludzi nie tak łatwo wyprowadzić z błędnego myślenia. Jeśli są dziećmi ciemności, żyją w grzechach, będą bardziej skłonni ulegać manipulacjom. Natomiast osoby uczciwe, szczerze się modlące, otrzymają od Boga natchnienia i wskazania, które wyprowadzą je z błędu. Łatwiej im będzie dojść i wytrwać na drodze prawdy.

Obecnie całe imperium grzechu systemowo rozbudzonego i usankcjonowanego prawem opiera się na fundamencie zakłamania. Zło duchowe i moralne przedstawiane jest jako dobro ludzkości. W tej koncepcji jednostki myślące są pozbawione prawa do publicznego prezentowania swoich poglądów.

Jednak ten cały współczesny system totalitarny jak i wcześniejszy, ma swój słaby punkt. Nie jest zbudowany na solidnym fundamencie i wcześniej czy później wszystko co zbudował musi się zawalić. By móc tą współczesną wieżę Babel zniszczyć i wyzwolić ludzkość, należy przestać ulegać kłamstwom, które powszechnie są przekazywane. Należy podjąć wysiłek dojścia do prawdy.

Dlatego dyktatorzy państw totalitarnych zawsze niszczyli Kościół święty, gdyż on jest depozytariuszem prawdy objawionej – absolutnej. Zabijali księży, proroków demaskujących kłamstwa ideologii zła. Jednak ich przekaz prawdy wynikającej z Ewangelii i wiary w Boga potrafił w przeszłości pokruszyć nawet potężne mury, obalić gigantyczne posągi fałszywych idoli. Jednak ludzie wcześniej bardziej byli skłonni do przyjęcia prawdy głoszonej w imię Boga. Dziś już rzadko można spotkać człowieka, który nie ulega manipulacjom. A nawet jeśli go znajdziemy to przez ogół uznawany jest za wariata. Dziś mamy do czynienia z zakłamaniem wszystkich przestrzeni naszego życia. Nie dotyczy to tylko kwestii wiary, duchowości, spraw moralnych lecz edukacji, zdrowia publicznego, ekonomii, bezpieczeństwa narodowego…

Jeśli myślimy o wolnej Polsce, to trzeba uświadomić sobie, że walka o nią zaczyna się w naszych głowach. Jest to bitwa myśli i idei jakie ze sobą niosą. Jedne są od Boga i z prawdy są zrodzone, a inne pochodzą od Ojca Kłamstwa – szatana i są jego kłamstwami. Nie ma trzeciego źródła. Trzeba odwagi, wysiłku, czystości intencji, by przyjąć i pójść za prawdą. Jak w każdym totalitarnym systemie, opozycja jest w mniejszości. Obecnie jest garstka ludzi świadomych zagrożeń i swego losu objętego szponami systemu.

Zakłamanie rozprzestrzeniło się wszędzie, co najgorsze weszło też w przestrzeń nauki i liturgii kościoła tworząc tzw. fałszywą wiarę, o czym mówiła Matka Boża w licznych objawieniach. Na przykład w La Salette powiedziała: Złe książki zaleją świat i duchy ciemności wszędzie rozszerzać będą powszechne rozluźnienie w tym wszystkim, co dotyczy służby Bożej; będą one miały wielką władzę nad naturą; powstaną kościoły w służbie złych duchów[3]. Uległość względem fałszywej wiary oznaczać będzie połączenie człowieka z antychrystem, co wykluczać będzie możliwość zbawienia w kręgach takich wspólnot.

Zakłamanie pokonuje się przez życie prawdą, zdobywanie źródeł rzetelnej wiedzy, słuchanie Boga, żal za grzechy, uniżenie, Komunię z Bogiem, szczególnie podtrzymywaną w adoracji Najświętszego Sakramentu, odmawianie Różańca świętego oraz opiekę Anioła Stróża.

Odnowa duchowa narodu Polskiego przyjdzie przez odnowę sumień. Dokonać się to może dzięki heroicznej posłudze księży, którzy nie pójdą na układ z fałszywą wiarą. Są oni drugimi Chrystusami w naszej Ojczyźnie i siłą przeciwstawienia się wrogom Kościoła i Ojczyzny. Najpierw muszą ocalić własne dusze przed jadem grzechu. Następnie bronić wiary, głosić prawdę, wytknąć błąd, rozwijać cnoty, nade wszystko pełnić posługę Bożego miłosierdzia w sakramencie Pokuty. Dobrze o tym wiedzieli: św. Rafał Kalinowski, św. Maksymilian Kolbe, bł. Ks. Michał Sopoćko, bł. Władysław Bukowiński, którzy przez wiele godzin pełnili posługę tego sakramentu.

Kapłani muszą wykonać gigantyczną pracę odkłamania masońskiej edukacji. Obecne szkoły i uczelnie wyższe zabierają młodym ludziom wiele lat z ich życia, niewiele ich ucząc, a szkodzą w wymiarze wiary i moralności. Fałszywe idee, które tam są przekazywane demolują ich sumienia.

Księża i wierni powinni też oczyścić Kościoły od wpływu liberalizmu, protestantyzmu i judaizmu, pomni na słowa papieża Piusa XI, Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli[4].

Fragment książki: Duchowość Narodu Polskiego


[1] J. Paweł II, Centisimus annus, nr 46.

[2] F. William, O zakłamaniu, Warszawa 2006 s. 37.

[3] https://betania.pl/article/read/35.

[4] Pius XI, Mortalium animos.

List na wrzesień 2022r.

Duchowość Miłosierdzia

Pan jest dobry dla wszystkich
i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła (Ps. 145, 9).

            Nieprzypadkowo w Polsce miały miejsce objawienia orędzia Bożego Miłosierdzia. Już pierwsze zdanie w języku polskim ukazuje nasze dobre serce. ,,Daj ać ja pobruczę, a ty poczywaj”. Pierwsze zdanie po polsku w historii oznacza „Pozwól, abym ja mełł, a ty odpocznij”. Widzenie potrzeby pomocy jest tą wyobraźnią miłosierdzia, do której nas wzywał św. Jan Paweł II. Mieli ją od zawsze Polacy wielkodusznie przebaczając swoim wrogom np. świadczy o tym list biskupów polskich do niemieckich z 18 listopada 1965r. w którym są zawarte słowa przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Celem było pojednanie i współpraca w dziele odbudowywania państwa Polskiego i niemieckiego na fundamencie wiary po tragedii II wojny światowej.

            Potrafimy w jednym momencie się skrzyknąć, spełnić czyjeś marzenia lub sfinansować drogą operację. Nawet często wykorzystywano naszą wielkoduszność. Jednak trzeba zawsze miłosierdzie względem bliźnich, odnosić do Bożego Miłosierdzia, ponieważ nie możemy go spłycić tylko do akcji charytatywnych. To dzięki miłości, jaką Bóg umieścił w naszych sercach mamy tę zdolność pomagania innym. Trzeba także, aby nasze dobre uczynki łączyć z czynami Chrystusa i pełnić je również z miłości do Niego.

            Warto zaznaczyć, że same dobre czyny nie wystarczają. Bóg zbawia nas przez sakramenty. Bez łaski uświęcającej nasza pomoc jest niedoskonała i skażona grzechem. Święci dają nam przykład całkowitego poświęcenia dla innych z miłości do Chrystusa. Na przykład św. Jadwiga Śląska całowała miejsca, gdzie siedzieli ubodzy, których wcześniej karmiła. To Bóg rozwijał w niej miłość i miłosierdzie do skali nadprzyrodzonej – niepojętej. Natomiast miłosierdzie ludzkie zawsze będzie ograniczone. Lepiej w działaniu dążyć do tej miary jaką nam wytyczył sam Jezus Miłosierny.

            Dziś występuje problem na szeroką skalę braku miłosierdzia względem własnej duszy. Ludzie rezygnują z życia duchowego na rzecz tzw. poprawności moralnej. W niej dokonują własnej oceny co jest dobre, a co złe. Odrzucają Kościół jako zepsuty. Sami natomiast żyją w grzechach śmiertelnych, których nie uznają za złe. Czyniąc dobro na zewnątrz, między innymi chcą zagłuszyć sumienie, w którym Bóg woła ich do nawrócenia, a nawet uwiarygadniać zło moralne pełnione w innych kwestiach. Pomagając innym mają lepszą ocenę samych siebie i to im wystarcza. Nie wiedzą i nie chcą zrozumieć, że ich życie osobiste jest pogmatwane i że wymaga uporządkowania. Pomaganie innym może ich skłonić do poukładania własnego życia względem Bożych przykazań, lecz w tym potrzebna jest łaska wiary. Ona daje głębię pełnionemu miłosierdziu a nawet sprawia, że jest ono Bożym miłosierdziem.

            Istotą braku miłosierdzia względem własnej duszy jest samowystarczalność. Bóg nie jest takiej osobie potrzebny, gdyż nie ma ona wiary. Jej priorytety życiowe są ustalane spontaniczne, lub zapożyczone od innych, cele często materialistyczne. Tworzy ona swoje własne prawa. Jak stwierdza Pajsjusz Hagioryta, jest ona omamiona przez szatana[1]. Szczytem braku miłosierdzia względem duszy jest podążanie drogą grzechu śmiertelnego do potępienia. Przyczyną jest zagłuszenie głosu sumienia oraz pozwolenie na zamknięcie umysłu tylko na własne subiektywne oceny. Jest to dowodem pychy, która odrzuca autorytety i sama czyni się bogiem.

            Dzisiejszy świat zamroczony grzechem woła o naszą reakcję na brak dobra. Im bardziej powiększa się destrukcja świata chrześcijańskiego jaki znaliśmy tym bardziej winniśmy dawać świadectwo dzieł Bożych zrodzonych z największego przymiotu Boga. Wojny, niesprawiedliwość, zakłamanie są odwrotnością Miłosierdzia. Przed nami są wielkie przestrzenie i dalekie horyzonty uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała.

Uczynki miłosierdzia względem duszy:
1. Grzeszących upominać.
2. Nieumiejętnych pouczać.
3. Wątpiącym dobrze radzić.
4. Strapionych pocieszać.
5. Krzywdy cierpliwie znosić.
6. Urazy chętnie darować.
7. Modlić się za żywych i umarłych.

Uczynki miłosierdzia względem ciała
1. Głodnych nakarmić.
2. Spragnionych napoić.
3. Nagich przyodziać.
4. Podróżnych w dom przyjąć.
5. Więźniów pocieszać.
6. Chorych odwiedzać.
7. Umarłych pogrzebać.

            Uważam, że dziś bardziej nam potrzeba miłosierdzia względem duszy naszych braci i sióstr. To jest o wiele trudniejsze, niż datek, lub pomoc fizyczna. To miłosierdzie względem duszy czynione w imię Boga i razem z Nim może uratować niejedną rodzinę. Nie trzeba okazji do jego świadczenia szukać daleko. To może być sytuacja, w której pomodlisz się za kogoś, przekażesz mądrą myśl, podniesiesz na duchu, powstrzymasz się od złych słów, przebaczysz. Bł. ks. Michał Sopoćko zachęcał, by do pełnienia uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała zobowiązać się przyrzeczeniem, a nawet ślubami[2]. Pisał, że jest to istota Ewangelii. Ludzie czekają na ten przykład, on też stanie się znakiem nadziei i wzmocni ich wiarę, powoła innych do czynienia dobra. Ono może być pozytywnie zaraźliwe.

            W uczynkach wobec duszy szczególnym przykładem jest święta Faustyna. Przez nią Bóg dał nam nabożeństwo do swego miłosierdzia. Są to środki ratowania dusz. Do nich należy Święto B. M. Obraz B. M., Godzina B. M., Koronka do B. M.. Praktykując te formy nabożeństwa modlitwę otrzymujemy wyjątkowe łaski, a szczególną ich cechą jest pokój i nadzieja. Św. Faustyna pozostawiła nam też piękną modlitwę o łaskę pełnienia uczynków miłosierdzia względem bliźnich.

Dopomóż mi do tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich, i przychodziła im z pomocą.

Dopomóż mi, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich.

Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.

Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.

Dopomóż mi, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim.

Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój.

Sam mi każesz się ćwiczyć w trzech stopniach miłosierdzia; pierwsze: uczynek miłosierny – jakiegokolwiek on będzie rodzaju; drugie: słowo miłosierne – jeżeli nie będę mogła czynem, to słowem; trzecim – jest modlitwa. Jeżeli nie będę mogła okazać czynem ani słowem miłosierdzia, to zawsze mogę modlitwą. Modlitwę rozciągam nawet tam, gdzie nie mogę dotrzeć fizycznie. O Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz (Dz. 163).

            W uczynkach miłosierdzia względem ciała, potrzeba mądrości, by nie pozwolić na sytuacje wykorzystywania nas materialnie. Należy pochylić się nad daną osobą i rozeznać, czy nie jest oszustem, z jakiego powodu prosi nas o pomoc. Teraz sytuacja z pomocą Ukraińcom to nam uświadamia. Niektórzy z nich wykorzystują różne dotacje, których nie potrzebują. A polska staruszka, która całe życie pracowała między innymi dla kraju, nie ma pieniędzy na leki i na opłacenie świadczeń. W tym wszystkim trzeba serca i rozumu.

            Duchowość miłosierdzia wynika z odpowiedzi na doświadczenia miłosierdzia od Boga względem nas. Jest jego przekazywaniem dalej. Należy, też pamiętać o czasie, który ogranicza nasze możliwości czynienia miłosierdzia. Bo niewykorzystane sytuacje już nie wrócą. Zauważyła te dwie rzeczy Zofia Kossak Szczucka. O tym, co Bóg czyni dla nas, a co my dla Niego… Ta przepaść! Niby Go miłujemy… Śmieszna nędza: miłujemy… O wiele, wiele za mało! A czas ucieka. Uchodzi jak jeleń. Więc taka żałość każdej chwili zmarnowanej… Zmarnowanej w sensie dobijania się furty niebieskiej… Bo póki żyjem, możem płynąć i wzlatać, kołatać i mocować się, i miłosierdzie zjednywać. Tymczasem nic z tego – albo opieszale czynim…[3].

            W duchowość miłosierdzia możemy wpisać wzajemną pomoc sąsiedzką, która dziś niestety osłabła. Występowała ona szczególnie w pracy na roli. Jak mówi się fortuna kołem się toczy. Dziś ja potrzebuje pomocy, a jutro może jej oczekiwać ktoś z moich znajomych. Dzięki umiejętnościom współpracy w wykonaniu trudnych zadań udawało nam się przetrwać w ciężkich chwilach. Mamy i dziś przykłady tej wzajemnej troski w przypadku odbudowania domu, który stracił dach lub został uszkodzony losowo w inny sposób. Tą wielkoduszną chęć pomocy innym dziś kontynuuje idea wolontariatu. To bardzo dobry przejaw troski o innych. Św. Jan Paweł II w encyklice o Bożym Miłosierdziu zauważył, że pomagając innym sami otrzymujemy pomoc od nich. Miłość miłosierna we wzajemnych stosunkach ludzi nigdy nie pozostaje aktem czy też procesem jednostronnym. Nawet w wypadkach, w których wszystko zdawałoby się wskazywać na to, że jedna strona tylko obdarowuje, daje — a druga tylko otrzymuje, bierze — (jak np. w wypadku lekarza, który leczy, nauczyciela, który uczy, rodziców, którzy utrzymują i wychowują swoje dzieci, ofiarodawcy, który świadczy potrzebującym), w istocie rzeczy zawsze również i ta pierwsza strona jest obdarowywana. A w każdym razie także i ten, który daje, może bez trudu odnaleźć siebie w pozycji tego, który otrzymuje, który zostaje obdarowany, który doznaje miłości miłosiernej, owszem, doznaje miłosierdzia[4]. Praktykowanie wolontariatu przynosi błogosławione owoce, również dla tych, którzy są w niego zaangażowani. Czasami jest on dla nich terapią, w której zapominają o sobie i swych problemach, przez co wyciszają się a Bóg daje im doświadczenie szczęścia w czynieniu dobra. Starając się rozumieć innych nabywają też zdolności do słuchania najbliższych, darząc ich większą wyrozumiałością. Pomagając innym uszlachetniają się sami. Miłosierdzie czynione w wolontariatach jest szansą wyzwolenia człowieka z getta własnego egoizmu i tylko własnych spraw do załatwienia. Miłosierdzie, można czynić niezależnie od wolontariatu. Pozostaje iskrą inspiracji dla ludzi, we wszystkich czasach.

            Duchowość miłosierdzia ściśle się łączy z nadzieją jaką powinniśmy pokładać w Bogu. Dzięki niej czerpiemy życie z Serca Jezusa dla siebie, bliskich i Ojczyny oraz świata. Stajemy się Piotrami naszych czasów, czyli opoką dla innych. Przenigdy, żadne stworzenie nie może stać się źródłem naszej ufności, a nawet pocieszeniem. Powodem jest fakt, że wszystko co nie jest Bogiem, jest kruche, nietrwałe i też podatne na grzech, krótko mówiąc, zawodne. Natomiast nadzieja pokładana w Bogu staje się miłosierdziem wobec samego siebie oraz innych. Miłosierdziem wobec nas, bo dzięki tej postawie unikniemy wielu rozczarowań i bólu. Miłosierdziem wobec innych, gdyż nie będziemy mieli do nich zbyt wielkich oczekiwań oraz pretensji. Nasze Matki wielokrotnie dały przykład tej heroicznej nadziei i jednocześnie miłosierdzia w sytuacjach, kiedy z powodu wojny lub nałogów brakowało im wsparcia ze strony mężów i ojców ich dzieci.

            Nadziei brakuje tylko tym, którzy złożyli ją w stworzeniu. Zapętlili się gubiąc hierarchie wartości. Koniec pomylili z początkiem.

            W duchowości Miłosierdzia w naszym narodzie nie można pominąć Maryi Matki Miłosierdzia. Jest Ona nauczycielką i mistrzynią praktykowania tej cnoty. Sama jest też przecież Bramą Bożego Miłosierdzia. Przez Jej Serce przyszedł do ludzi i świata Jezus Chrystus – Król Miłosierdzia. Boże Miłosierdzie w Synu Jednorodzonym Ojca niebieskiego mogło się objawić i urzeczywistnić dzięki Niej. Ma ona swój wyjątkowy udział w obdarowywaniu łaską swego Syna. Każde Jej sanktuarium jest tego dowodem. Można stwierdzić, że Jezus Chrystus szczególnie udziela swego miłosierdzia za Jej wstawiennictwem. Są to wyjątkowe dary, które nas zdumiewają. Niech Matka Boża również ma swoje uczestnictwo w naszych dziełach miłosierdzia. Niech one dokonują się z Nią, przez Nią i dla Niej. Maryjo bądź bramą i sercem dobra, które czynimy.

Ważne jest by nie zwątpić w Boże miłosierdzie. Dziś ludzie względem niego, przyjmują złe postawy. Ten największy przymiot Boga jest obrażany przez zuchwałość w której człowiek lekceważy grzechy. Istnieje też postawa przeciwstawna – rozpacz, kiedy człowiek odkrywa, że prawda o własnej grzeszności go przerasta. Może byś też ona skutkiem oddzielenia się od Boga, przez obrażenie się na Niego, lub też buntem, że nie spełnia naszych oczekiwań.

            Właściwą postawą względem Bożego miłosierdzia jest żal za grzechy. Zamiast Boga winić za swe porażki powinniśmy się przed nim ukorzyć, zapłakać oraz błagać o miłosierdzie. To wynika z pokory, której ludziom współczesnym szczególnie brak. Nie poprawiamy się z naszych grzechów bo za mało żałujemy za nie i nie podejmujemy pokuty, by wynagrodzić za zło jakiego się dopuściliśmy. Poza tym, nie stosujemy unikania okazji do grzechów, czujności i innych środków zaradczych.

            Nade wszystko Boże miłosierdzie mamy wielbić przez ufność względem Niego. To ono jest mocą dzięki której Bóg nas wskrzesza!!! Uwierzmy i przekazujmy innym to orędzie nadziei. Zanurzajmy się w źródle łask Bożego miłosierdzia: sakramencie Pokuty i Eucharystii. Jezus powiedział do grzeszników czyli do nas. Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone – nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu miłosierdzia Bożego; na darmo będziecie wołać, ale już będzie za późno” (Dz 1448). Możemy zdążyć z tym cudem miłosierdzia Bożego biegnąc z nadzieją i głosząc, że jest wyjście z naszych słabości. Krzyczmy, że grzech nie jest ostatecznością, lecz przebaczenie dane w Bożym miłosierdziu oraz nowe życie w Chrystusie! Jeśli nie podejmiemy się tego apostolatu modlitwy i głoszenia najpiękniejszych prawd naszej wiary, Bóg pociągnie nas do odpowiedzialności.

            Pamiętajmy, że tylko Boże Miłosierdzie może uratować nas przed samozagładą. Ono nas natchnie i da nam światło jak siebie nawzajem wspierać w czasach mroku, które się zbliżają. Od niego pocznie się nowa cywilizacja, która poświęceniem, dobrem, miłosierdziem, oczyści splugawioną duszę świata i człowieka.

Fragment książki Duchowość Narodu Polskiego
Autor ks. Dr Michał Dłutowski


[1] Por., Pajsjusz Hagioryta, Słowa wybrane fragmenty, Hajnówka 2016, s. 124.

[2] M. Sopoćko, Dar Miłosierdzia – Listy z Czarnego Boru, Częstochowa 2008, s. 17.

[3] Zofia Kossak-Szczucka, Suknia Dejaniry.

[4] Jan Paweł II, Dives in Misericordia, nr. 14

Pielgrzymka rowerowa do domu rodzinnego św. Faustyny w Głogowcu

Z lenistwa duchowego do gorliwej modlitwy w Rodzinie

Pielgrzymujemy, aby podziękować za dar życia i posłannictwa św. Faustyny w rocznicę Jej urodzin, również w intencji ocalenia naszych rodzin przez Boże Miłosierdzie.

Pielgrzymka odbędzie się w dniach 22 – 25 sierpnia. Rozpocznie się Mszą Świętą w parafii św. Józefa przy ul. Deotymy 41 w Warszawie.

Szlak przebiega przez Maryjne sanktuaria Mazowsza:

  • Rokitno – M.B. Wspomożycielka Prymasów
  • Niepokalanów – M.B. Niepokalana
  • Miedniewice – MB. Świętej Rodziny
  • Domaniewice – M.B. Pięknej Miłości
  • Mąkolice – M. B. Fatimskiej

Zapisy dla pielgrzymów z Warszawy: 515 106 181 i 537 393 904

Zapisy dla pielgrzymów z Jasieńca: 509 321 069 i 605 654 481

Zapraszamy!

List na sierpień 2022

Lenistwo duchowe – to najbardziej lekceważony i rujnujący grzech

Ludzie zatrzymują się w rozwoju życia duchowego lub też całkowicie od niego odchodzą przez lenistwo duchowe. Jest to przyczyna utraty wszelkich łask i wejście w poddanie się mocy złego, prowadząca do zmarnowania i przegrania całego życia.

Słowo 'leń’ oznacza osobę powolną, ociężałą, głupią, ociągająca się w pracy. Jeśli odniesiemy to do życia duchowego i porównamy z dewizą św. Ekspedyta Hodie – Dzisiaj i wyjdzie nam prawda. Lenistwo jest narzędziem, którym posługuje się zły duch, by zatrzymać nas w drodze do nawrócenia, ale też do pozbawienia nas dostępu do łaski Bożej.

Nasza wiara kieruje nas na czas teraźniejszy. Ani przeszłość ani przyszłość nie jest w naszej mocy. Mamy jako ludzie wpływ na to co czynimy w danym momencie. Możemy coś wykonać lub pominąć, zrobić dobrze lub źle.

Spotkanie ludzi z Chrystusem doprowadzały u nich do zmian natychmiastowych i do decyzji przemiany serca, a także do pójścia za Nim. Bóg używa tego czasu, tu i teraz – np. Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu (Łk 19, 9). Jezus też mówi – uwierz, pójdź, czuwajcie i módlcie się, itd…

Natomiast diabeł używa słów – jutro, potem, nigdy. Tymczasem w życiu wiary czegoś takiego nie ma. Życie duchowe wymaga tak wielkiej dyscypliny, że ani jednego dnia, ani jednej modlitwy nie można opuścić. Jest to tak ważne dlatego, że bez modlitwy słabniemy, przestajemy mieć dostęp do łaski Bożej. To tak jak byś w ciągu dnia nie pił wody. Są pewne rzeczy, które musimy danego dnia wykonać i nie ma co na ten temat dyskutować. Dlatego w czasach średniowiecza Kościół był silny dzięki zakonom, które trzymały się reguł. My też z chaosu przechodzimy do porządku przez zasady, których się trzymamy. W życiu duchowym najgorszą rzeczą jest zatem lenistwo. Przez nie możemy naprawdę stracić wszystko, kawałek po kawałku, aż do całkowitego przejęcia duszy przez złego.

  Gdyby rodzice nie ulegali lenistwu duchowemu, czyli braku modlitwy, nie było by kłótni, czy tak wielkich problemów z dziećmi, utraty w rodzinie miłości i szacunku. Ta rzeź niewiniątek – unicestwienie obecne dzieci i młodzieży, jest spowodowana lenistwem. Brakiem odmawiania codziennie pacierza i Różańca świętego… W Betlejem nikt nie przyjął św. Rodziny, skutkiem była tragedia. Jeśli nie ma wspólnej modlitwy rodzinnej to zamykacie drzwi przed Maryją, św. Józefem i Dzieciątkiem Jezus, które u was w domu chce się narodzić. Przez to, że razem się gromadzicie i wołacie do Boga robicie Jemu miejsce. Natomiast lenistwo duchowe jest wielką tragedią rodziny, utratą najważniejszej osoby w rodzinie, czyli Boga. Utrata Boga oznacza natomiast utratę wszystkiego.

Lenistwo duchowe gdy rozwija się to jest procesem prowadzącym do grzechów nieczystych, do marnowania czasu, do uzależnień np. od obżarstwa, używek, alkoholu, czy krytyki innych osób, które są wyrzutem sumienia. To może prowadzić do marnotrawstwa, a nawet zabójstwa.

Przykładem może być ofiara Kaina i Abla. Ten pierwszy zaniedbywał się w swojej pracy – Bóg go upomniał, że nie postępuje dobrze. Możemy się domyśleć, Kain ulegał lenistwu i nie wykonywał swojej pracy dobrze. Bóg ostrzegał go przed tą słabością grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować (Rdz 4, 7) Próżniactwo doprowadziło Kaina w końcu do zazdrości względem brata i zabójstwa.

Dramat tego grzechu widzimy też w życiu Króla Dawida. Kiedy jego wojska walczyły z wrogami, a on sam nie poszedł na wojnę, lecz z bezczynności i lenistwa przechadzał się po tarasie swego tarasu. Stąd zobaczył nagą kobietę, która się myła. Zapałał wielką pożądliwością. Natychmiast ją wezwał i współżył z nią, choć miała męża. Potem doprowadził do zabójstwa jej męża, by nie był przeszkodą w grzechu (2 Księga Samuela 11, 1-27).

W Dzienniczku świętej Faustyny mamy opis bardzo ciekawego zdarzenia. Otóż w klasztorze św. Faustyna zobaczyła szatana, który się spieszył i szukał kogoś pomiędzy siostrami, ale jednak nie mógł znaleźć. Uczułam w duszy natchnienie, aby mu rozkazać w imię Boga, aby mi wskazał, czego szuka pomiędzy siostrami. I wyznał, jej niechętnie, że: szukam dusz próżnujących. Kiedy znów rozkazałem w imię Boże, aby wyznał, do jakich dusz w zakonie ma największy przystęp – i znów wyznał, z niechęcią, że Do dusz leniwych i próżnujących. Zauważyłam, że obecnie w tym domu takich dusz nie ma. Niech się cieszą dusze upracowane i umęczone (Dz.1127).

Uważam, że nie tylko w zakonie trzeba się trzymać zasady modlitwy i pracy. Jest to reguła zbawienna, chroniąca każdego przed pokusami. Jeśli ludzie po pracy przychodziliby do domów i zaczynali się modlić to byłby inny świat i inne rodziny. Także trzeba wypoczywać. Lecz ten wypoczynek w praktyce ludzie głównie poświęcają próżnym rzeczom, przez które diabeł ma nas w swojej mocy.

Niedawno usłyszałem twierdzenie, że teraz nie należy nic robić, tylko dopiero po oczyszczeniu świata podjąć działania. To właśnie woda na młyn dla leniuchów. Ludzie diabła i on sam nigdy nie odpoczywają, cały czas pracują, by dzieło zbawienia zniszczyć. Jak Polska ma być katolicka, jeśli ludzie wierzący będą czekać na lepsze czasy i oddadzą pole do działania złym ludziom? Oni to wykorzystają. Bóg leniom nie pomoże, lecz osobom gorliwym.

W Polsce występuje bardzo często narzekanie, bez podjęcia osobistego wysiłku by zmieniać rzeczywistość na lepszą. Święci natomiast widzieli problem i nie czekali, lecz natychmiast zakasywali rękawy i brali się do pracy. Brak dobra uzupełniali modlitwą i pracą oraz ofiarnością.

Zło w nas zaczyna się od lenistwa duchowego. Potem już jedna modlitwa to za dużo i przesada itd. alkoholizm, przemoc itd.. Jeśli nawet ktoś jest pracowity ale nie modli się, to ta praca odciąga go od Boga i rodziny i staje się jego bożkiem.

Należy też unikać lenistwa w pracy. Istotne jest, by przed i po niej się modlić, wtedy mamy władzę nad nią, a nie ona nad nami.

Moi Drodzy, stawiajmy sobie wymagania modlitewne. Trzymajmy się swoich postanowień. I niech czas na modlitwy nam nie ucieka w ciągu dnia, bo ich nie nadgonimy. Albo będzie to modlitwa małej wartości, bo w pośpiechu i bez serca. Regularność, modlitwy sprawi, że nasza ofiara będzie miła Bogu i nasze oblicze będzie pogodne. Polska byłaby najpotężniejszym krajem na świecie, lecz marnuje przez lenistwo duchowe wiele łask, w życiu osobistym i rodzinnym.

Przeciwieństwem do grzechu lenistwa duchowego jest gorliwość duchowa. To cnota przez, którą Bóg zachowuje nas od złego. Jest ona swego rodzaju dynamizmem duchowym. Efektem łaski Bożej i wyćwiczenia przez codzienne praktykowanie modlitw we właściwym czasie. Ta cnota swoje źródło ma w doświadczeniu miłości Bożej. Człowiek na nią odpowiada przez gorliwą modlitwę. Jego życie jest w rytmie Serca. Jak sportowiec dba o kondycję przez codzienne ćwiczenia, tak osoba posiadająca gorliwość duchową wciąż podejmuje trening duchowy, by być w lepszej duchowej formie i bliżej celu jakim jest Bóg.

Św. Faustyna została wezwana do gorliwości zakonnej, która opiera się na modlitwie przez Maryję. Wtem rzekła Matka Boża: każdą, która wytrwa w gorliwości do śmierci w Zgromadzeniu Moim minie ogień czyśćcowy i pragnę, aby każda odznaczyła się tymi cnotami: pokorą i cichością, czystością i miłością Bożą i bliźnich, litością i miłosierdziem (1244).

Św. Faustyna, kiedy dwukrotnie odwiedziła dom rodzinny, przez świadków zawsze była widziana z Różańcem świętym w ręku. Odmawiała nieustannie modlitwy. Starała się przez to być cały czas zjednoczona z Bogiem, a dzięki temu ratowała też dusze innych osób.

***

Maryjo, Matko modlitwy, ratuj nas od lenistwa duchowego, które prowadzi nas do zguby. Maryjo Matko Miłosierdzia wyproś nam gorliwość duchową.

List na lipiec 2022

Ufność i odwaga

Fiducia et virtus

Wielcy święci definiowali swoje czasy przez określanie cnót oraz wartości, które były im najbardziej potrzebne i które realizowali w swoim życiu. Św. Benedykt pozostawił potomnym hasło modlitwa i praca. W czasach wędrówki ludów i powszechnego chaosu w Europie, te aksjomaty określały kierunki działań wielu ludzi. Dzięki nim zrodziła się cywilizacja chrześcijańska. Św. Franciszek, świadek wojen bratobójczych, pozostawił swym braciom pozdrowienie pokój i dobro. Bł. Bronisław Markiewicz Michaelita redagował pismo powściągliwość i praca. To hasło miało być przeciwwagą dla działań zaborców, którzy chcieli uzależnić Polaków od alkoholu i grzechu rozwiązłości.

Możemy się zastanawiać co naszym rodakom jest dziś najbardziej potrzebne? Jestem przekonany, że najbardziej istotne są dwie cnoty ufność w Boże Miłosierdzie i odwaga względem przeciwników Kościoła Świętego oraz ludzi pogubionych bądź obojętnych na Boga. Obecny światowy rząd stosuje na wszystkich narodach tę samą metodę: kreowania i podtrzymywania ludzi w lęku. Każdy system totalitarny w którym jest dyktatura stosuje tę metodę. W okresie terroru największymi wrogami systemu były osoby, które się nie dały zastraszyć.

Ufność pokładana w Bogu, a szczególnie w największym Jego przymiocie – miłosierdziu – daje człowiekowi siłę nie do pokonania. Z jednej strony człowiek pokonuje trudności wewnętrzne jak np. pokusy, czy nawet upadek, a z drugiej ma 'hełm zbawienia’ , od którego odbija się kłamstwo – fałszywe informacje przekazywane przez propagandę zakłamującą rzeczywistość. Św. O. Charbel pisał, że przyjdą takie czasy, że ludzi o zdrowych zmysłach będzie się uważać za szaleńców. To twierdzenie świętego wskazuje na wielkie zakłamanie, jakie będzie masowo zdobywać umysły ludzi. Jeśli ktoś nie zaufa Bożemu miłosierdziu, to przez lęk podporządkuje się temu co nie jest Prawdą oraz co neguje Ewangelię. Zwiedzenie ludzkości będzie powszechne według tego świętego. Nasze umysły pozostaną czyste, jeśli będziemy słuchać się bardziej Boga niż ludzi – jak powiedział św. Piotr Apostoł. Będzie to jednak wymagało z naszej strony wyboru – komu ufać?. Nikt nie jest bardziej godzien naszej ufności jak Jezus Miłosierny, który jest objawieniem Miłości Ojca Niebieskiego. Przez tę cnotę, cnotę Ufności, otrzymamy skrzydła orła wielkiego i będziemy mogli – jak niewiasta apokaliptyczna wznieść się nad licznymi zagrożeniami duchowymi i moralnymi. Ufność w Boże miłosierdzie wzmacnia się w nas przez poznawanie nieskończonej dobroci Boga; rozwija się przez podtrzymywanie przyjaźni z Nim – co dokonuje się przez modlitwę wewnętrzną. Ufność w Boże miłosierdzie została nam przybliżona przez św. Faustynę. Jak rozwijać tą cnotę możemy przeczytać w jej dzienniku duchowym. Jednak wciąż mało ludziuczy się od tej świętej. Wypowiadają Jezu, ufam Tobie przed Najświętszym Sakramentem w maseczce. Gdzie zatem ta ufność, o której się innym głosi, a samemu nie daje się o niej świadectwa.

Drugą cnotą potrzebną nam dziś tak bardzo jest odwaga. Niestety nie znajdziemy dziś na jej temat katechez. Nie uczy się tej cnoty, a przecież to dzięki niej zwyciężamy wroga. Dziś wielu ludzi smuci się, że zawstydziła się Boga. Także wiele osób jest prześladowanych w Polsce za wiarę w swoich domach. Diabeł z domowników urządził kohortę, by upokarzać, dręczyć oraz prześladować tych, którzy kochają Boga. Stało się to między innymi dlatego, że w porę nie reagowali na kłamstwo, a teraz nie mają już wpływu na sytuację. Bezkarność rodzi zuchwałość do prześladowania.

Odwagę możemy łączyć z cnotą męstwa, jest przecież jej uzewnętrznieniem. Św. Paweł pisał, że w więzieniu ukazał się jemu Pan Jezus i powiedział: Odwagi! Trzeba bowiem, żebyś i w Rzymie świadczył o Mnie, jak dawałeś świadectwo w Jerozolimie (Dz 23, 11). Św. Jan Apostoł pisał na pierwszym miejscu, że tchórze mają udział w jeziorze ognia i siarki (por. J 21, 1-8). Cnotą przeciwstawną do tej wady jest odwaga! Przez brak tej umiejętności zło mocno się rozlewa w świecie. Nie znajduje żadnej tamy i blokady. Tylko ludzie odważni są wolni i do wolności innych poprowadzą. Dzięki męstwu będziemy obalać światowych idoli i jednoczyć się w prawdzie. Nie oszukujmy się, bez odważnych ludzi zakłamanie ucisk i terror wcześniej czy później nas zdominuje.

Odwaga jest łaską, darem Ducha Świętego, lecz możemy się w niej ćwiczyć. Od małych dowodów wierności Bogu do oddania życia za Niego. Po prostu zachowywanie przykazań Bożych dzisiaj wymaga od nas czasem wielkiej determinacji, a zarazem męstwa. Przypomnę, że ta cnota to z jednej strony cierpliwe znoszenie upokorzeń, a z drugiej przeciwdziałanie względem zła. Czyli i obrona i atak są potrzebne. Jeśli nie wyrobimy w sobie tych zdolności to będziemy ignorowani i poniżani jeszcze bardziej. Jezus ostrzegał – jeśli sól straci swój smak, to na co się nadaje – na podeptanie!

Możemy wyróżnić sytuacje, w których potrzebna jest odwaga, co pomoże nam ćwiczyć się w niej. Można też te poniższe punkty uznać za stopnie odwagi.

  1. Trzeba mieć odwagę, by stanąć w prawdzie, przyjąć upomnienie lub przyznać się do sytuacji, która stawia nas w negatywnym świetle. Cnota ta chroni nas przed kłamstwem. Tchórze kłamią, by uniknąć kary lub postawić siebie w lepszym świetle. To wcale nie jest łatwe, by nic nie dodać i siebie nie usprawiedliwiać.

 Odwaga jest też potrzebna, by przyjąć trudną prawdę dotyczącą potrzeby zmiany swoich poglądów. Może się okazać, że to co uważałem za prawdę okazało się manipulacją jak np. konieczność szczepień na covida itp. Trzeba mieć odwagę, by przyjąć, że świat jaki znam może być rządzony przez ukrytych satanistów. Ich celem jest doprowadzanie do zniewolenia człowieka i doszczętnego zniszczenia Kościoła świętego. Dlatego wprowadzają oni coraz większy chaos i przyczyniają się do przymnażania ludziom cierpień. By dołączyć do grupy ludzi wolnych, stanowiącej mniejszość oraz dyskryminowanej, należy wykazać się odwagą.

  • Również trzeba mieć odwagę, by upomnieć osobę popełniającą grzech lub trwającą w nim. Wymaga to od nas liczenia się z konsekwencjami, że może ten człowiek na nas się obrazić, a nawet zaatakować nas. Często jesteśmy odważni jak z kimś rozmawiamy na temat innej osoby poza jej plecami, lecz kiedy ona przychodzi milkniemy, a mieliśmy przecież ją upomnieć. Patronem odważnego upomnienia jest św. Bp. Stanisław, który miał odwagę, nie bał się napomnieć samego króla Bolesława Śmiałego.
  • Trzeba mieć odwagę, by podejmować konkretne decyzje. Wielu ludzi ma pod czterdziestkę i ciągle nie podejmuje konkretnej drogi życiowej, np. życia w sakramencie małżeństwa, gdyż brakuje im odwagi.

Niestety, dzisiaj jest wielu mężczyzn, którzy często nie potrafią sami planować i prowadzić swoich rodzin. Są 'pod butem’ swoich żon lub mamusi i naprawdę nie potrafią podejmować samodzielnych decyzji. Zdarzają się też sytuacje, że zawodzą, kiedy namawiają swoje żony do antykoncepcji lub nie biorą odpowiedzialności podczas współżycia z małżonką lub w czasie poczęcia dziecka. Patronem wypełniania woli Bożej i podejmowania odważnych decyzji jest św. Józef. Był posłusznym narzędziem w rękach Boga Ojca. Dzięki jego odwadze św. Rodzina została ocalona. Dlatego nazywamy go w litanii najmężniejszym. Jeśli, ktoś nie ma odwagi podejmować decyzji , niech je zawierza temu wielkiemu Świętemu. Notoryczne unikanie podejmowania decyzji prowadzi do stagnacji i uległości woli złego ducha.

  • Najwyższą, najszlachetniejszą formą odwagi jest danie świadectwa w obronie wiary – Krzyża. Łączy się to z przyjęciem prześladowań. Patronem takiego postępowania jest św. Jan Apostoł. Kiedy Jezus Chrystus był torturowany i ukrzyżowany, św. Jan nie opuścił Zbawiciela. Stał on pod krzyżem z Maryją i dzielnymi niewiastami. Bóg wynagrodził to mu przez naturalną śmierć i uniknięcie kaźni. Ci wszyscy apostołowie, którzy się przestraszyli i opuścili Chrystusa w chwili próby, musieli zgładzić swój grzech męczeństwem. Kapłani powinni mieć dzisiaj odwagę, by dla wierności Chrystusa i tradycyjnej nauki Kościoła umieć poświęcić tytuły, stanowiska oraz przyjąć nawet kary i prześladowania. Jeśli kapłani są w jedności z Głową Kościoła Św., czyli z Chrystusem – nikt ich nie jest w stanie wykluczyć, odłączyć od Chrystusa. A karanie suspensą za nieudzielanie Komunii św. na rękę, czy za odprawianie Mszy św. Trydenckiej – nie ma mocy prawnej. Czy można zakazać odmawiania Różańca świętego? Czy można zabronić pełnowartościowej nie zmienionej Mszy św.?

Potrzeba dziś kapłanów odważnych, którzy wytkną błąd, manipulacje do jakich dochodzi wewnątrz Kościoła Świętego. Kto ma ludzi uczyć prawdziwej drogi do Boga? Niestety, dziś w Kościele często nagradza się ludzi skorumpowanych, a wiernych Bogu degraduje się np. pozbawiając pełnionych funkcji, czy wysyłając na karne odosobnienie. Trzeba mieć odwagę, żeby to przyjąć i stać się świadkiem prześladowań ze strony fałszywych mesjaszy, nie ugiąć się i wytrwać w służbie Jedynemu Bogu. To naprawdę ma sens! Od tych kapłanów 'wyklętych’ odrodzi się kościół w Ojczyźnie.

Pamiętajmy, że prorok Eliasz jedyny jaki pozostał w swoim kraju wytępił 450 czcicieli Baala. Nasi przeciwnicy pamiętają o tym i boją się tych, którzy zachowują czystość kultu Boga. Zdają sobie bowiem sprawę, że nawet od jednego wiernego sługi Bożego wiara może się odrodzić, a niecne plany przeciwników ludzkości i Kościoła Świętego zostaną zniweczone.

Przyrodzone środki rozwoju cnoty odwagi:

  1. Trzeba mieć w sobie przekonanie, że żadnego człowieka nie trzeba się bać. Każdy człowiek jest osobą, która wcześniej czy później umrze i stanie się prochem. Bać się należy tylko popełnienia grzechu i obrażania Boga. Można pomyśleć jaki los czeka nas po śmierci. Biedny nic materialnego ze sobą nie weźmie, a bogaty wszystkie bogactwa będzie musiał po sobie zostawić.
  2. Chodzić w góry i nad morze by nabierać właściwego dystansu do spraw ziemskich.
  3. Ćwiczyć się w odważnym wyrażaniu swojego zdania i nie ukrywać swoich przekonań.
  4. Uwalniać się z lęku, co inni o mnie pomyślą i nie przejmować się tym.
  5. Hartować się przez podejmowanie trudnych zadań, wymagających wysiłku i konsekwencji. Cieszyć się osiągniętymi celami.

Nadprzyrodzone środki rozwoju cnoty odwagi.

  1. Na pewno o odwagę trzeba prosić Boga na modlitwie.
  2. Przyjmować systematycznie sakrament Pokuty i Eucharystii.
  3. Odwagi dodaje przede wszystkim nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu. Wielu męczenników, tuż przed śmiercią przyjęło Komunię świętą co jest dowodem, że Bóg chciał umocnić ich siłą swojego Serca. Przebywanie przed Jezusem Ukrytym w Tabernakulum przygotowuje i umacnia nas na duchowe boje i dodaje nam sił w czasie próby.
  4. Kult Krwi Chrystusa również wzmacnia naszą odwagę. Przelana Krew Chrystusa jest męstwem męczenników jak wołamy w litanii. Warto jak najczęściej odmawiać litanię do Krwi Chrystusa.
  5. Rozważanie męki Pańskiej szczególnie rozwija w nas cnotę odwagi. Bardzo ważne jest odprawianie Godziny Bożego Miłosierdzia – moment śmierci Jezusa o godz. 15.00. Wtedy mamy szczególną możliwość przyjmowania Ducha Zbawiciela. Modlił się On tuż przed oddaniem życia. Ojcze, w ręce Twoje powierzam Ducha mojego. Ojciec niebieski przeznacza Ducha Chrystusa szczególnie tym którzy adorują mękę Jego Syna. Rozważając cierpienia Zbawiciela, też sami uczymy się je znosić.
  6. Nabożeństwo do Matki Bożej będącej Królową Męczenników też będzie skutkowało wewnętrzną siłą do przeciwstawienia się złu. Przecież św. Maksymilian Kolbe w chwili próby nieustannie odmawiał Różaniec święty. Wiedział, że jak tylko przerwie modlitwę nie poradzi sobie z cierpieniem. Jeśli nie chcemy stchórzyć i być wierni Chrystusowi musimy nieustannie modlić się, a szczególnie w chwili próby.
  7. By zdobywać odwagę, trzeba czytać żywoty Świętych i ludzi, którzy pozostawili świadectwo męstwa. Poznawać ich, modlić się do Nich, nawiedzać miejsca ich urodzin, życia i oddawać cześć ich relikwiom (organizować pielgrzymki). Wtedy ich duch przejdzie na was. Tak jak to było z Mojżeszem, z którego Bóg udzielił ducha starszym z ludu. Wziął z ducha, który był w nim i przekazał go owym siedemdziesięciu starszym. A gdy  spoczął na nich duch, wpadli w uniesienie prorockie (Lb 11, 25). Również pierwsi chrześcijanie modlili się nad grobami tych, którzy oddali życie za Chrystusa. Mieli to przeświadczenie, że oni dodadzą sił, aby nie wyprzeć się wiary. Ten zwyczaj został przeniesiony do tradycji Kościoła świętego, że w mensę ołtarzową wkładano relikwie męczenników. Niestety ostatnio zrezygnowano z tego. Również w Kanonie Mszy świętej Trydenckiej, zawsze wymienia się wszystkich najważniejszych męczenników Rzymskich. To skutkuje ich wstawiennictwem dla mężnego dawania świadectwa w wierze. Dlatego tradycjonaliści, którzy dbają o kult męczenników mają większą odwagę niż wierni w zmodernizowanych kościołach pozbawionych ołtarzy z relikwiami obrońców wiary i modlitwy kapłana do nich za wiernych.
  8. Wartościowe jest też nawiedzanie grobów naszych Polskich męczenników. Dziś ludzie intuicyjnie wyczuwają moc łaski, jaka jest udzielana przy grobie ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie i przy relikwiach św. Andrzeja Boboli na Rakowieckiej i Strachocinie. Warto by było zorganizować peregrynacje, relikwii tych dwóch męczenników w obronie wiary po naszej ojczystej ziemi właśnie w duchu odrodzenia cnoty męstwa. Istotne jest też nawiedzanie cmentarzy, gdzie pochowani są obrońcy Polski, tam jest prawdziwa szkoła historii i odwagi!!! Tam wzrastamy i odkrywamy swoje powołanie – misję walki o suwerenną Ojczyznę.

Cnota odwagi powinna być prowadzona przez cnotę roztropności. To uchroni

nas od szafowania życiem swoim lub innych ludzi. Mądra odwaga dobierze właściwe środki dla realizacji celu, będzie ona też oświetlona miłością i skłonna by nawrócić prześladowców.

Ludzie o podstępnych zamiarach boją się ludzi odważnych. Jeśli mamy czyste sumienie to nie my, lecz nasi wrogowie powinni się bać przed Bogiem. To niech oni dostosują się do naszego świata wartości, a nie my do ich grzesznego i wulgarnego świata! Pamiętaj, że jest w tobie 'lew’, którym jest Chrystus, a oni to, tchórze, którzy robią dużo hałasu, by jeść resztki ze stołów najbogatszych ludzi świata. My natomiast jesteśmy królewskimi dziećmi i karmimy się samym Bogiem. Przypomnijcie sobie, kto jest waszym Ojcem i do kogo macie w sobie podobieństwo.

Ufność i Odwaga to najbardziej potrzebne nam dziś postawy, które mogą zrodzić świętych czasów ostatecznych. Dzięki praktykowaniu ufności i odwagi pojawią się ludzie, którzy dadzą świadectwo prawdzie jak Jezus, obronią Kościół Święty, Ojczyznę Polskę oraz Rodziny. Ufność i Odwaga to właściwa dla wierzących początku trzeciego tysiąclecia postawa, dzięki której możemy odzyskać to co skradła nam cywilizacja śmierci. Te cnoty to duchowa zbroja na te czasy, którą to zbroję co dnia powinniśmy zakładać.

Katecheza na czerwiec 2022

Powrót Króla Polski

Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski w naszej Ojczyźnie napotyka trudności. Tworzą je wrogowie Boga i poplecznicy Antychrysta. Św. Jan Apostoł, pisze, Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna (1 J 2,22). Słowo Mesjasz oznacza potrójną władzę Syna Bożego również i Królewską. Ci zaprzedani diabłu ludzie przenikają wspólnotę Kościoła Świętego. Apostoł dodaje „Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas (…)(1 J 2, 19)”. Obecnie dochodzi do rozdzielenia ludzi służących Bogu i osób służących antychrystowi. Jest bardzo ważne by wyodrębnić moment, kiedy fałszywa nauka posunie się do przekształcenia i wypaczenia nauki Chrystusa i magisterium Kościoła. Możemy domniemywać, że pewne błędy były przypadkowe i nie miały złych intencji, lecz kiedy one dotyczą podstawowych filarów wiary zdajemy sobie sprawę, że duch antychrysta przenika do wnętrza świątyń i umysłów duchownych czyniąc z nich odstępców. Jeśli będziemy w łączności z ludźmi którzy szkodzą Kościołowi Świętemu oznaczać to będzie naszą przynależność do grona zdrajców. Ci ludzie postępujący za kłamstwem, reagują bardzo nerwowo na kwestie intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Wręcz tak jak w ewangelii zgrzytają ustami słysząc o pragnieniu ludzi, aby Jezus Chrystus panował nad nimi jako Król. To oni doprowadzają do Jego negacji, sytuacji, że dziś Jezus Chrystus Król Polski tak naprawdę jest banitą, władcą wygnanym. W niektórych Kościołach nie przyjmuje się Jego wizerunku lub je się zdejmuje. Zakazuje się przeprowadzania intronizacji Syna Bożego na władcę naszego narodu w parafiach. Ludzie po domach, w lasach gromadzą się przy swoim prawdziwym Królu, aby oddawać Jemu cześć. Jest to dowodem wewnętrznych prześladowań naszej wiary, które są groźniejsze niż zewnętrzne ataki.

Jak w tych trudnościach dać sobie radę i przygotowywać drogę dla Pana? Polecam proklamacje panowania Jezusa Chrystusa Króla Polski nad danym miejscem oraz ludźmi. Pomysł częściowo został zapożyczony od Indian. W latach 70 w Stanach Zjednoczonych przeciwstawiali się dyskryminacji ze strony tych co najechali ich ziemie. W 1973 roku nad pomnikiem czterech prezydentów na tzw. Górze Rushmore proklamowali odebranie tych ziem i przejęcie dla plemienia Dakota. Powodowało to bardzo nerwową reakcje władz nawet z pobiciem i aresztem. Ludzie, którzy nas okradają okupują stanowiska, boją się ludzi wiernych Bogu. Tak naprawdę mamy nad nimi przewagę. Patrzmy na ich ręce i głośmy prawdę, to wystarczy, aby obnażyli swoje prawdziwe ja.

Wzywam wszystkich do ogłaszania panowania Jezusa Chrystusa Króla Polski w wszystkich miejscach naszej Ojczyzny w kościołach, urzędach, uczelniach, szkołach, ulicach, domach… Wypowiadajmy nagłos lub w myślach. Proponowana formuła intronizacji.

 Ogłaszam w tym miejscu (…) panowanie Jezusa Chrystusa Króla Polski. Jego władzy oddaje wszystkich tu przebywających (…). Jezu Chryste Królu Polski uczyń pośród nas swe królestwo, oddal wszelkie wpływy zła, a Twoja miłość i sprawiedliwość niech króluje nad nami. Amen.

To będzie wspaniała, krótka i gromiąca dla wrogów Kościoła i Ojczyzny naszej intronizacja. Przebije ona mury i serca imperium zła. Przyczyni się do jawnej deklaracji, że Polska jest królestwem wygnanego dziś Króla. Jego powrót będzie miłosierny dla tych, którzy się Go nie wyrzekli, lecz straszliwy dla zdrajców i tchórzy, którzy się go zaparli.

Podczas życia doczesnego Jezus został odrzucony przez duchowych władców, ze względu na to, że był ich wyrzutem sumienia. Przypominał im ich zaniedbania i liczne grzechy. Jego światło było wielkie i raziło ich oczy. Chcieli je zgasić. Tak samo jest ze sprawą intronizacji Jezusa na Króla Polski. Prawdziwa intronizacja to nawrócenie na drogę Bożych przykazań oraz podporządkowanie się władzy Królewskiej Syna Bożego. Tymczasem wielu chce panować i nie zamierzają oddawać tego co nieuczciwie zawłaszczyli. Uczynią wszystko by nie doszło do intronizacji z powodów prywatnych i też by wypełnić plan globalizacji świata przez destrukcje państw narodowych. Niektórym jeszcze z trudem przejdzie powiedzenie Jezus Chrystus Król. Jednak uznanie Jezusa za Króla Polski przekreśliło by ich plany kolonizacyjne.

Intronizacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski to sprawa naszego życia. Jeśli się to nie dokona, rządzić będą nami ludzie nieodpowiedzialni, na usługach złego. Sprawa ta to nie tylko jednorazowe akty proklamacji czy modlitw, lecz doprowadzenie do rzeczywistego Panowania Jezusa Chrystusa w naszym Kościele i Ojczyźnie oraz Rodzinach. Widać od razu jak wielkie są rozbieżności między tym co jest deklarowane, a wypełniane. Nie zniechęcajmy się trudnościami, pokutujmy, wynagradzajmy, módlmy się, a także zamawiajmy Msze święte O królowanie Jezusa Chrystusa Króla Polski w sercach naszych rodaków i Ojczyźnie naszej.

Modlimy się za Ojczyznę

XXI Ogólnopolska Pielgrzymka Zawierzenia z Jasnej Góry do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie 18 – 24 czerwca 2022r.

XX Pielgrzymka Rowerowa 22 – 25 sierpnia 2022r.

tel. 530 032 201

List dla Pielgrzymów


W poszukiwaniu Jezusa Ukrytegoduchowa adoracja

In search de occultatum Iesuspiritualis adoratione

Drodzy pielgrzymi!

Obecnie trwamy w wielkanocnej radości Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jak ukazuje to Pismo Święte Jezus objawia się wybranym i gotowym do tego osobom. Niewiastom, które szły do grobu Chrystus powiedział, że spotkają Go ponownie w Galilei. Do dwóch uczniów przyszedł w drodze do Emaus. My sami powinniśmy zapragnąć Chrystofanii[1].

Na pewno te opisy objawień Zmartwychwstałego Pana powinny również i nas inspirować do poszukiwań. Wierzymy, że On jest zawsze z nami w Komunii Świętej. Lecz to On wybiera czas i miejsce swego przyjścia. Ta pielgrzymka może być czasem przedłużenia oktawy Zmartwychwstania. Możemy szukać również Jezusa pośród nas. Odkrywać jako Osobę, która zaprosiła do Nowej Osuchowej, swojej stolicy jako Króla Polski[2]. Możemy też w modlitwie pytać i wołać Panie Jezu, gdzie jesteś?

Osobiście chciałbym was zachęcić do szukania Jezusa Chrystusa w swojej duszy i ciele. To może być nasza Chrystofania, spotkanie z Nim, które przemieni życie.

Ten świat zewnętrzny odrywa nas od bycia z Panem, a ciało więzi. Uwikłani w sprawy bieżące, codzienne troski tracimy tak ważny pokój wewnętrzny i wręcz oddalamy się od Boga. Tymczasem trzeba powrócić do siebie[3], by w ciszy kontemplować prawdę, że jest obecny we mnie Chrystus! Przecież większość z was codziennie przyjmuje Jezusa w Komunii świętej. Jesteśmy więc żywym tabernakulum, co powinno nas zachęcać do wewnętrznej adoracji Jezusa w nas samych.

Nie zawsze mamy możliwość pójść do Kościoła, a jednak nie jesteśmy sami. Winniśmy się uczyć spojrzeć sercem w swoją głębię i odkryć w niej Jezusa Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego oraz Jezusa Chrystusa Króla Polski. Przecież, kiedy przyjęliśmy Jego w Najświętszym Sakramencie to On żyje w nas, dopomina się od nas wiary w Jego obecność. Kiedy odmawiamy koronkę do Bożego miłosierdzia to uświadamiajmy sobie w nas Jezusa Bolesnego, kiedy modlimy się przed obrazem Jezusa Miłosiernego to przenośmy Jego wizerunek do naszej duszy, również pełniąc miłosierdzie względem bliźnich przypominajmy sobie, że czynimy to w imię Jezusa Zmartwychwstałego, kiedy odmawiamy akty intronizacji Jezusa na Króla Polski to odkrywajmy więzi pokrewieństwa z naszym Królem. Tak naprawdę człowiek jest mikroświatem zbawienia. W historii każdego z nas Syn Boży rodzi się, cierpi, umiera, zmartwychwstaje, króluje. Rozważając dzieło zbawienia np. w Różańcu Świętym, bardzo osobiście możemy te tajemnice wydarzeń przenosić do naszej codzienności i utożsamiać się z tym co wydarzyło się w ziemskim życiu Jezusa Chrystusa.

 Dobrze jest wieczorem po spełnieniu wszystkich obowiązków przez chwilę pozostać w obecności Jezusa Ukrytego w nas. Rozmyślać, że Jego Osoba przenika naszą duszę i ciało. Odkrywać prawdę bycia w sobie nosicielem Chrystusa. Tak naprawdę jesteśmy przecież Christophoros[4]. Nie tylko stworzeni na obraz Jego i podobieństwo, lecz świętymi naczyniami wypełnionymi Jego Ciałem i Krwią. Dobrze to ukazuje również ikona Matki Bożej Orantki. Ma ona pod wzniesionymi do góry dłońmi, poniżej serca, okrąg w którym jest błogosławiący Jezus Chrystus. Jest on dokładnie pośrodku Niej, w Jej wnętrzu. Ten obraz wyraża rzeczywistość mieszkającego pośrodku nas Boga.

Te myśli powinny nas prowadzić, do bojaźni Bożej, aktów uniżenia, aby On, jak mówił św. Jan Chrzciciel, mógł w nas wzrastać. Kto będzie to praktykował codziennie kilka razy np. po 5 minut będzie w coraz większej więzi z Bogiem. Praktykowanie tej adoracji Jezusa Eucharystycznego doprowadzi go do życia w obecności Bożej co przyczyni się do wejścia w przedsionek nieba. Dla odkrywania obecności Bożej warto praktykować cnotę pokory i uniżać się pod mocną ręką Boga. Dobrze też modlić się psalmami np. Ps. 139 (Bóg wszystko przenika) lub też często odmawiać Magnificat. Jednak powinniśmy bardziej odbierać fale Bożej miłości, niż mącić ciszę obecności słowami.

Zachęcam was do wewnętrznej adoracji Jezusa w swoich duszach. Jak istnieje komunia duchowa, tak również powinniśmy praktykować duchową adorację naszego Pana w nas samych. Co spowoduje wzrost gorliwości w przychodzeniu na adoracje Najświętszego Sakramentu do Kościoła.

Ta praktyka jest łaską i działaniem Ducha świętego. Wymaga wiary, samotności, wyciszenia, rozmyślania nad Słowem Bożym, nadziei pokładanej w Bogu i nade wszystko miłości do Boga.

Możecie doświadczyć wielkiej pomocy od Boga, zwycięstwa nad pokusami, jeśli pozwolicie Chrystusowi całkowicie siebie wypełnić jego obecnością. Niech Chrystus nie będzie wygnańcem, niech raduje się świadomością wiernych, a Komunia święta, którą przyjmujemy podczas Mszy świętej niech trwa cały czas nieprzerwanie.

Kiedy dotrzecie do miejsca objawień w Nowej Osuchowej poproście Matkę Bożą Królową Polski by uczyła was modlitwy wewnętrznej. Odkrywajcie w tym miejscu obecność Chrystusa Króla Polski oraz miłość i odpowiedzialność za Ojczyznę. Bez zjednoczenia z Bogiem będziemy śmieszni i mało owocni. W zjednoczeniu z Chrystusem staniemy się święci, a to co będziemy czynić będzie miało w sobie moc samego Boga.

Niech Bóg wam błogosławi na przyjęcie wielu łask,

w tym świętym miejscu (27.04.2022r.).

Ks. Michał Dłutowski


[1] Objawienia Jezusa po Zmartwychwstaniu.

[2] Matka Boża w objawieniach Mariannie Andryszczyk powiedziała, że Nowa Osuchowa ma być stolicą Jezusa Chrystusa króla Polski.

[3] Św. Augustyn pisał, ze szukał przez całe życie Boga na zewnątrz a w końcu odkrył Go w swoim sercu. Św. Bernard zaś pisał, że kiedy dusza powróci do siebie będzie mogła odetchnąć na nowo nadzieją miłosierdzia i ubiegać się o zaślubienie Słowa. Zaślubienie Słowa oznacza zjednoczenie się z Jezusem przez rozmyślanie nad Słowem Bożym w: Św. Bernard, Kazania o Najświętszej Maryi Pannie, Kraków 2017, s 11; Pan też mówił, że Błogosławiony kto słucha i zachowuje Słowo Boże (por.Łk 11, 28).

[4] Krzysztof – imię męskie pochodzenia greckiego. Wywodzi się od słowa Christophoros, powstałego ze złączenia słów Χριστος – Christos i φορος „nosiciel” od φερω – phero „niosę” – co w tłumaczeniu znaczy „niosący Chrystusa” w znaczeniu przynoszący Chrystusa lub też noszący w sobie Chrystusa.

List na maj 2022

Modlitwa Bogomyślności – Przy Nim pozostać (Mr 5,18)

Niestety przez ostatnie lata księża przestali mówić o pięknej cnocie ale i też sposobie modlitwy Bogomyślności. Ci, którzy uważają te słowo za archaiczne zapomnieli, że właśnie ono ukazuje to co najcenniejsze w modlitwie: rozmyślanie i trwanie w obecności Boga. Dziś wielką popularność ma Lectio Divina – Czytanie Boże. Czterema podstawowymi elementami Lectio Divina są: Lectio (lektura tekstu biblijnego), Meditatio (jego medytacja), Oratio (modlitwa serca) i Contemplatio (kontemplacja – wsłuchanie się w to, co Bóg ma do powiedzenia). Benedykt XVI w konstytucji Dei Verbum, wszystkim wiernym poleca ten rodzaj modlitwy.

Ja chciałem was zaprosić do własnej metody, nie jest ona tylko rozmyślaniem, lecz i trwaniem w obecności Bożej i bardziej bym ją charakteryzował jako Bogomyślność. Nazwałem ją od słów św. Marka Przy Nim pozostać. Są to słowa uzdrowionego z opętania człowieka, który chciał nadal być przy Jezusie, który wyświadczył mu Miłosierdzie.

Modlitwa Bogomyślności według mojej metody zawiera w sobie:

I. Dedukcja – od ogółu do szczegółu (z ogólnych informacji uchwycenie syntezy lub jednego tematu)

Wyłonienie myśli do rozmyślania może być z:

1. Pisma Świętego

2. Liturgii Godzin w której są teksty świętych.

3. Własnej lektury duchowej pod warunkiem, że są to teksty osób beatyfikowanych lub kanonizowanych, ogólnie mówiąc uznanych przez Kościół Święty.

4. Wewnętrznego natchnienia (pomija się wtedy pierwszy etap i przechodzi do rozmyślania)

Ważne jest źródło z jakiego czerpiemy, aby nie było skażone jakimś fałszem.

Przeczytanie wszystkich tekstów liturgicznych danego dnia powinno być zrealizowana do południa.

 Na tym etapie chodzi o wyłowienie jednego zagadnienia, które ożywia i inspiruje, staje się motywem przewodnim dla myśli w stosunku do Boga. Jest to proces zastosowania sita. Przepuszczenia nie potrzebnego piasku i pozostawienia w nim tylko jednej drogocennej kruszyny złota. Jest nią Myśl Boża na dany dzień. Może ona wynikać z Słów Bożych lub z Obrazu jaki daje nam dany opis lub natchnienie. Do naszej duszy przemawiają słowa ale też i opisy wydarzeń z życia Jezusa Chrystusa (obraz). Myśl Boża nie powinna być ona za długa. Ma być ona prosta, krótka, odkrywcza. Dobrze, by było ją napisać lub narysować w formie szkicu. Wyłonienie Myśli Bożej wymaga łaski, skupienia przez wyciszenie.

II. Indukcja – od szczegółu do ogółu (odniesienie jednego tematu przeze mnie wybranego do złożoności życia duchowego)

Po pierwszym etapie mam pewną myśl. W drugim etapie odnoszę ją do relacji z Bogiem, ze sobą samym, bliźnimi. Jest to proces twórczy. Powstają w nim pewne wnioski, które mogą się stać regułami mojego życia. Znów cennym było spisać swoje przemyślenia lub narysować czy namalować swoje doświadczenie tym razem w formie studium. Dokonać swego rodzaju portretu z wydarzeń z życia Jezusa i świętych do własnych przeżyć. Jest to przeniesienie mądrości Bożej lub Obrazu Boga do danego dnia i własnej duszy.

III. Pozostać z Bogiem

Na tym etapie jest istotne pozostawanie z Bogiem przez myśl, która wyodrębniłem i określiłem przez refleksje. Wymaga to gorliwości i konsekwencji. Jest to swego rodzaju chodzenie z Chrystusem – podążanie za Jego Słowem. Ma ten etap coś z ucztowania, karmienia się Bożym pokarmem. Powinien on trwać przez cały dzień. Wieczorem można spisać przemyślenia, jakie danego dnia powstały.

Cały ten proces powinien się skupić na oddawaniu czci Bogu i osobistym nawróceniu. Nie każdy ma predyspozycje do tego rodzaju modlitwy. Przeważnie udaje się to osobom, które mają pogłębioną relacje z Bogiem.

Metoda ta ożywia życie duchowe i sprawia, że człowiek przyjmuje świeży pokarm Słowa Bożego i nie ulega monotonii powtarzania tych samych przemyśleń. Sposób ten nie jest też ograniczony tylko do Pisma Świętego. Przebieg samej modlitwy może być spontaniczny i zależy od cech danej osoby.

Stosowanie Bogomyślności, wypiera z naszej duszy złe myśli dane od złego. Chroni nas przed pokusami i daje szybki rozwój świętości. Możemy też ludzi karmić Bogiem przez to że żyjemy jego Słowem.

Niech Maryja, która zachowywała w sercu wszystkie natchnienia Boże, pomoże nam pozostać przy swoim Synu.

Ks. Michał Dłutowski