Archiwum miesiąca: marzec 2024

Katecheza na marzec 2024

Cnota cierpliwości

            Uważam, że cierpliwość to cnota boska. Pochodzi od słowa cierpienie. Jest konieczną sprawnością duchową do zachowania dóbr duchowych.

            Cnota, ta pochodzi od cnoty męstwa, ponieważ trzeba wysiłku z naszej strony, by stać się cierpliwym. Wynika też z mądrości Bożej. Możemy cierpliwość uznać za cnotę królewską, bo dzięki niej panujemy nad sobą i innymi. Upodabniamy się do Jezusa Chrystusa Króla Miłosierdzia. Zdolność cierpliwości jest dowodem dojrzałości duchowej i właściwego ukształtowania charakteru. Cierpliwość jest też według św. Pawła pierwszym imieniem miłości. Miłość cierpliwa jest.

            Cierpliwości uczy nas Jezus w wielu przypowieściach, na przykład o nieuczciwym rządcy (Łk 16. 1-13). Osoba, która w imieniu swego pana zajmowała się sprawami jego interesów wpadła na pomysł jak zdobyć przychylność u ludzi. Kazała zmniejszać zapis dłużny u wierzycieli swego mocodawcy. Tak zarządca zmniejszył ilość worków pszenicy i baryłek oliwy do zwrotu. Myślą przewodnią tej przypowieści jest byśmy darowali długi naszym braciom i siostrom. Potrafili oddać to co się należy, np. naszą rację. Nie ulegali niecierpliwości i nie obrażali się na nich i potrafili im odpuścić. Dziś jest tak wiele ludzi mających podstawowe braki w kwestii właściwych zachowań. Jak postawimy za wysoko poprzeczkę, to możemy zostać sami. Racja może być po naszej stronie, lecz co z tego jak nie będziemy mieć po swojej stronie żadnego domownika lub współpracownika. Czasem nawet jak masz rację trzeba odpuścić. Postawa miłosierdzia względem ludzi uzdalnia nas do cierpliwości. Mając świadomość jak bardzo Bóg względem nas jest cierpliwy i my cierpliwymi bądźmy względem ludzi. Jezus uczy byśmy naśladowali Ojca Niebieskiego On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych (Mt 5, 45).

             Cierpliwość jest konieczna do wytrwania w harmonii życia z Bogiem, bliźnimi oraz samym sobą. Bez tej sprawności, roztłukujemy dzban gliniany jakim jest nasze delikatne życie duchowe. Tracimy nagromadzoną łaskę. Potem musimy znów się odbudować i włożyć wysiłek, by powrócić do stanu przed utratą wewnętrznego pokoju.

            Po nabyciu zdolności samozaparcia, warto uczyć się cnoty cierpliwości. To Jezus zachęcał do tego w słowach: Uczcie się ode mnie bo Jestem cichy i pokorny sercem. Możemy dodać bo Jestem o cierpliwym Sercu. Bez tej umiejętności, nie jesteśmy zdolni do pewnego rodzaju stabilizacji, czyli trwania w stanie pokoju z Chrystusem. Dzięki zaś cierpliwości jak pszczoły zbieramy nektar wszelkich łask bożych i je zachowujemy przenosząc w głębię serca.

            Cierpliwość, łączy się też ze zdolnością czekania. Dziś, kiedy ludzie myślą, że są bogami i chcą wszystkiego od razu i dużej ilości pieniędzy, miłości…, trzeba się uczyć czegoś przeciwnego. Bez zdolności, cierpliwości, można stracić wszystko na czym nam zależy. Czekanie, jest pewnego rodzaju mądrą strategią miłości, do której skłania nas cierpliwość. Bóg zna czas spełnienia obietnic. Nie realizują się one od razu, bo osoba, która ma być obdarowana, może jeszcze nie być gotowa do ich przyjęcia. O tym trzeba wiedzieć i starać się poprawić, a będziemy wysłuchani. Stąd cnota cierpliwości, powstrzymuje nas od zniechęcenia. To bardzo ważne, bo by osiągnąć sukces – założony cel, trzeba cierpliwości. Inaczej będziemy niepoważni. Zaczniemy coś i nie dokończymy. Wiele spraw niesfinalizowanych będzie nas obciążać i przygnębiać w przyszłości.

            Wszystkie pięć tajemnic bolesnych Różańca świętego i Droga Krzyżowa jest jednym wielkim objawieniem cierpliwości Syna Bożego, którą powinniśmy rozważać. Z Męki Pańskiej możemy czerpać nieskończone przykłady boskiej cierpliwości, które przerastają wszelkie nasze wyobrażenie. Tylko Jezus Chrystus, może nas darem tej cnoty wyróżnić, lecz oczekuje też naszego wysiłku i modlitwy. By jednak ten Boski ogień nie przygasł ostudzony trwaniem w nieprawościach, należy mieć ciągle utkwiony wzrok duszy w cichej cierpliwości umiłowanego Pana i Zbawiciela (św. Elred Zwierciadło Miłości).

            Tej cnoty możemy się też uczyć z natury. Na przykład obserwując kota, który poluje i jest nieruchomy przez wiele godzin czekając na mysz. Patrząc na małe świerki, które potrzebują czasu, by urosnąć w górę, na winorośl, która zakwita i długo nie ma owocu.

            Obecnie, kiedy tak mocno inicjuje się konflikty między ludźmi przez prowokacje oraz oddziaływanie fal elektromagnetycznych, koniecznym jest wzmacnianie tych władz duchowych oraz moralnych, które pozwolą nam zachować opanowanie przez omawianą cnotę.

            Niecierpliwość może prowadzić do: złości, gniewu, porywczości, nienawiści, braku wierności, braku roztropności, samosądu, utraty pokoju wewnętrznego. Jest głównym sidłem złego. Przez brak cierpliwości, ulegamy też intrygom złego ducha przez frustrację. W ten sposób, dusza jest w zamęcie i przestaje być zdolna do modlitwy i miłości bliźniego, a nawet uczestniczenia w sakramentach świętych.

            Przyczynami niecierpliwości są: miłość własna, pycha, brak nadziei pokładanej w Bogu.

            To miłość własna podsuwa nam myśli, że wszystko musi się realizować według naszej woli. Z tego wynika dalej pokusa władzy. Jeśli coś nie realizuje się jak chcemy, wybuchamy i atakujemy osoby, które zakłócają nasz plan działania. Czynimy to po prostu z egoizmu, uważając, że ktoś nas pozbawia czasu, lub innych dóbr.

            Z pychy wynika natomiast uzasadnienie naszej niecierpliwości jako słusznej. Ponieważ my chcemy orzekać co jest dobre a co złe czasem nawet w oderwaniu od prawdy. Stawiamy się w roli najmądrzejszych.

            Jako trzeci powód niecierpliwości jest brak pokładania nadziei w Bogu. Człowiek cierpliwy ufa Bogu i czeka na Jego interwencję. (…) bo mścicielem wszystkich jest Bóg(1Tes 4, 6). Jednak człowiek będzie dokonywać samosądu nie czekając na sprawiedliwość Bożą. Gdy cierpliwie czekamy znosząc chwilowe niedogodności i ufamy Bogu, On sam rozwiązuje czasem bardzo zawiłe sprawy. Jednak ludzie niecierpliwi z impetem ukazują swoją frustrację i domagają się swoich praw. Zatracają przy tym swoją godność i chrześcijańskie świadectwo życia.

            Cierpliwość wymaga od nas przekreślenia własnej woli i rozumu, własnych potrzeb i dóbr na rzecz wytrwania w łasce uświęcającej. Możemy oczywiście bronić się w doświadczeniu niesprawiedliwości, lecz winniśmy zachować opanowanie i nie zapalić się ogniem gniewu.

            Znana jest historia z życia św. Nikifora. Przyjaźnił się z zacnym kapłanem. Wszyscy podziwiali ich serdeczną i wielkoduszną przyjaźń. Pewnego dnia diabeł ich skłócił. Wyolbrzymił pewną sprawę do tego stopnia, że kapłan ten do św. Nikifora stracił cierpliwość. Nie chciał go znać. Ten przepraszał go trzykrotnie. Lecz ten obrażony odpowiadał, że nie daruje jemu tej urazy. Te wydarzenia połączyły się z aresztowaniem tego księdza podczas prześladowań chrześcijan. Kapłan zarzekał się, że jest gotów umrzeć za wiarę. Śmiało stanął przeciwko katom, którzy najpierw go torturowali by wyrzekł się Chrystusa. On jednak był nieustraszony. Gdy jednak miał już zginąć zadrżał i zaparł się Chrystusa. Bóg cofnął jemu łaskę z powodu oddalenia prośby pojednania ze strony przyjaciela. Tracimy wiele przez niecierpliwość, nawet można utracić zbawienie! A przecież w rodzinie, gdy ojciec rozdrażni syna, czy on nie popełni łatwo grzechu śmiertelnego i nie złamie czwartego przykazania czcij Ojca swego i matkę swoją.

            Niestety niecierpliwość jest wadą narodową Polaków. Łatwo nas sprowokować. Polak złapie za szablę i będzie nią wywijał, ale jakie będą tego skutki. Naszą porywczość często wykorzystywali przeciwko nam nasi wrogowie. Większość powstań mających na celu odzyskanie niepodległości, było w złym czasie i bardziej wynikało z podsycanego w nas gniewu niż racjonalnego działania. Do tego też trzeba dodać, że te powstania nie były w Imię Boże lecz libertyńskich wartości. Nie zaczynały się Mszą świętą i Różańcem świętym, lecz laickim wiecem. Dlatego kończyły się porażką. Zbyt łatwo przychodzi nam szafować własną i cudzą krwią.

            Jeśli osiągniemy cierpliwość, reszta pracy nad rozwojem duchowym przyspieszy i będzie zmierzać w dobrym kierunku. Uważam, że dziś jest to jedna z najrzadszych cnót, a zarazem najpotrzebniejsza, dlatego warto o nią zabiegać. Bez niej człowiek i świat pogrąża się w chaosie i bezustannej wojnie, również domowej!