Katecheza na luty 2023

Asceza w życiu pierwszego polskiego świętego Andrzeja Świerada pustelnika

Dzisiejsza diaboliczna cywilizacja rozwija w ludziach zło i prowadzi do grzechu, upodabniając człowieka do demona. Patrząc na słabość duchową współczesnych wierzących, możemy dojść do wniosku, że jest to głównie skutkiem braku umartwienia. By wyjść z tej niemocy rozwoju życia wewnętrznego potrzebny jest nam przykład największego wyznawcy z Polski św. Świerada. Jest on przekonującym nauczycielem i dziś. Podjęlibyśmy dobrą decyzję stając się jego duchowymi uczniami.

Asceza, którą podejmował św. Andrzej Świerad miała cztery nadprzyrodzone znaczenia i zadania. Pierwszym celem było oddawanie czci Bogu. Czyni się to przez pokutę, czyli wynagrodzenie za grzechy. Dotyczyć ona może grzechów własnych i też innych osób lub nawet całej Ojczyzny. Maryja przekazała ks. Stefano Gobbiemu słowa przestrogi, które ukazują konieczność pokuty: Najmilsi synowie, idźcie za mną drogą pokuty! Broń, przy pomocy której powinniście prowadzić Moją walkę, to modlitwa i pokuta[1]. Matka Boża podaje trzy etapy pokuty, które też możemy zaobserwować w życiu św. Świerada. 1. Wyrzeczenie i zaparcie się siebie, 2. Dźwiganie własnego Krzyża, 3. Postępowanie za Jezusem Chrystusem na Kalwarię – czyli towarzyszenie i doświadczanie cierpień jakie miał Chrystus[2].

Chociaż w małej cząstce postarajmy się Jego naśladować, rezygnując z wygód jakie daje nam dzisiejszy świat. W tych decyzjach bez łaski Bożej nic nie uczynimy. Lecz jeśli intencją będzie wyrzeczenie dla Jezusa lub Maryi, by wynagrodzić, za grzechy jakie ich ranią to będzie łatwiej. Na pewno każdy z nas ma też za co wynagrodzić Bogu. Bo liczne są nasze zaniedbania, a miłość często do Niego i bliźnich letnia. A potrzeba dziś pokuty, która ocalać będzie Rodziny i Ojczyznę oraz Kościół. Zdajemy sobie sprawę, że dni kary Bożej za bunt względem Stwórcy nadchodzą. Przez pokutę podjętą zawczasu będziemy w komunii z Bogiem i nie zaskoczą nas dni doświadczeń.

Drugi wymiar ascezy św. Andrzeja Świerada miał prowadzać do udoskonalenia się i nabycia zdolności panowania nad sobą. Głównym sidłem diabla przez które nas zniewala to nasz egoizm. Na nim buduje dzieło naszej destrukcji. To choroba, którą może zniszczyć tylko umartwienie. W obecnej epoce utraty władz wolitywnych, kiedy człowiek jest tak naprawdę bezwolny i prowadzi go instynkt, konieczne jest podejmowanie umartwienia. Mało jest ludzi, którzy potrafią panować nad sobą w kwestii odniesienia się do ludzi, wolności do spraw materialnych oraz w aspekcie pokus cielesnych. Stosowanie regularne praktyk pokutnych daje nam przewagę nad wrogiem zbawienia. Powinniśmy w tygodniu mieć dzień pokutny w którym podejmujemy post albo ilościowy lub jakościowy, wyrzekać się przyjemności oraz podejmować swego rodzaju surowość życia. Te praktyki ascetyczne staną się dla nas źródłem błogosławieństwa, odzyskamy zdolność trwałego życia w łasce uświęcającej, umiejętność panowania nad sobą oraz potrzebną siłę do wyćwiczenia cnót. Dzięki ascezie porządkuje się nasze spostrzeganie świata. Stąd możemy lepiej oceniać i podejmować właściwe sądy, układają nam się we właściwej hierarchii wartości, mamy większe poczucie obowiązkowości, szybciej i trafniej podejmujemy decyzje i potrafimy je konsekwentnie realizować. Praktyki umartwienia wzmacniają w nas wytrwałość, która jest jednym z najważniejszych czynników, dzięki której możemy osiągnąć świętość[3]. Jeśli ludzie stosowaliby praktyki pokutne nie mieli by problemu z tymi samymi grzechami i szybko wzrastaliby w doskonałości. Asceza reguluje też właściwie nadmiar dóbr materialnych w którym, permanentnie żyje współczesny człowiek, w zamian daje mu wewnętrzną harmonię i stabilność.

Św. Andrzej Świerad uczy nas wyobraźni ascezy. Miał w tym wielką pomysłowość. Powinniśmy w taki sposób się umartwiać w jaki grzeszymy. Czyli umartwienie ma być przeciwieństwem naszej słabości. Jeśli jesteśmy przemądrzali to powinniśmy więcej słuchać innych, jeśli chcemy oglądać filmy i jesteśmy do nich za bardzo przywiązani, to należy je sobie odpuścić. Poznajemy nasze przywiązania poprzez badanie swojej duszy. Nie jest tak trudno stwierdzić w czym brakuje nam umiaru?, czego nie potrafimy sobie odmówić?, nad czym nie panujemy? Odpowiedź na te pytania da nam właściwy kierunek praktyk ascetycznych. Asceza podjęta według naszych grzechów jest swego rodzaju czyśćcem na ziemi. Czyli odpokutowaniem w ten sposób w jaki ktoś w życiu doczesnym grzeszył. Jeśli to sobie odpuścimy, to potem, po śmierci, po wielokroć więcej cierpieć będziemy.

Natomiast człowiek współczesny odrzucający ascezę, skazuje się na cierpienia zadawane jemu przez złego ducha. Mam na myśli szeroki wachlarz zniewoleń, które łączą się z cierpieniami duchowymi, moralnymi, fizycznymi. Podłożem tego nieszczęścia jest brak powściągliwości czyli cnoty kardynalnej umiarkowania. Człowiek jest niewolnikiem tego czemu ulega. Jeśli ulega pragnieniom podsycanym przez złego ducha staje się przez nie zniewolony. Jest to nieskończony ocean uzależnień w których tonie dziś człowiek współczesny. Ludzie są pochłaniani przez swe pragnienia: przyjemności cielesne, ambicje, realizacja własnej woli… W ten sposób tracą stan łaski uświęcającej, siebie, bliskich, zdrowie, pieniądze, własność. Często pomijaną kwestią jest też przekraczanie pierwszego przykazania. Skutkuje to tym, że człowiek może być dla ciebie bożkiem. Intronizacja jego zamierzeń w duszy determinuje wolę, która przestaje być zależna od Boga, a spełnia zachcianki człowieka ostatecznie złego. Następuje wtedy degradacja istoty ludzkiej. Ile bólu na przykład zadają sobie anorektyczki, które są skoncentrowane na sobie i zniewolone opinią innych osób. Doprowadzają siebie do śmierci głodowej. Postawienie siebie w centrum, lub innych idei poza Bogiem, prowadzi do udręk piekielnych już za życia.

Unikajmy hedonizmu i pragnień złączonych gloryfikacją komfortu życiowego. Wybierajmy życie prostsze i bez przesadnych udogodnień, a nie wpadniemy w sieci złego. Dziś ludzie jednak sami się unicestwiają wybierając jakość życia zamiast wartości, dobra materialne zamiast duchowych. W ogóle nie protestują, kiedy są w nich wzmacniane pożądliwości cielesne, a wtedy okrada się ich z wiary i miłości Bożej. A dzieje się tak przez lenistwo duchowe i obojętność religijną, które kroczą za brakiem ascezy.

Trzecim znaczeniem ascezy w życiu św. Andrzej Świerada było naśladowanie Chrystusa, który przez krzyż zbawiał świat i ludzi. Jeśli naśladujemy Zbawiciela to również i w Jego męce. Nie można pominąć tej kwestii. Podjęta asceza w tym wymiarze, rozpalała serce naszego świętego w rozważaniu męki Pańskiej i dawała możliwość bardzo osobistej więzi z Jezusem Cierpiącym. Następowało w tedy ścisłe zjednoczenie duszy świętego z duszą Chrystusową. Święty w ikonografii ukazywany jest z obręczą wokół głowy na której były zawieszone kamienie, miało to odniesienie do korony cierniowej Jezusa Chrystusa. Miejsca w których często ten pustelnik przebywał były miejscami kaźni. Mieszkał oprócz jaskiń w drzewach które miały wydrążoną przestrzeń. Siadał w nich, a ze wszystkich stron kłuły go zaostrzone pręty i inne przedmioty. Widok Świerada przypominał Jezusa wyszydzonego przez żołnierzy. Jakby ten eremita swą pokutą odtwarzał tą scenę męki Pańskiej. Możemy przypuszczać, że łączył się wtedy z Jezusem Królem, który był wtedy odrzucony. Dokonywał przez swoje umartwienia zadośćuczynienia za tą wzgardę zadaną tak wielkiemu władcy. Intronizował go w sercu mając świadomość, że Zbawiciel jest Bogiem Człowiekiem i jest Królem Królów. Święty nosił też łańcuch metalowy na biodrach, co było nawiązaniem powrozów jakimi był przewiązany podczas drogi krzyżowej Jezus Chrystus. Bł. Katarzyna Emmerich w opisie Drogi Krzyżowej zanotowała: Po obu stronach w pewnym oddaleniu szli znów czterej siepacze, trzymając powrozy przywiązane do pasa Jezusa, ściskającego środek ciała[4]. Ciągnęli oni Odkupiciela na tych powrozach co zadawało Jemu ból oraz prowadziło czasem do utraty równowagi. Jak wiemy łańcuszki pokutne nosił też w XIX bł. Honorat Koźmiński, można je zobaczyć w muzeum jemu poświęconym w Zakroczymiu.

Niektórzy święci tak się zespolili z mąką Chrystusa, że otrzymali dar stygmatów, lub cierpień korony cierniowej lub innych mąk, przez które przeszedł Odkupiciel. Szczególnymi tego światkami był św. Franciszek z Asyżu i O. Pio.

Czwartym zadaniem ascezy jest ratowanie dusz. Święty Świerad przez praktyki umartwienia nie tylko wynagradzał Bogu, zdobywał władze nad sobą, naśladował Jezusa, lecz też ratował dusze. Mając świadomość przepaści jaka dzieli ludzi od ideału ewangelicznego, oraz doświadczając sacrum oraz błogości wypełnienia duszy przez miłość Boga, pragnął tego też dla innych. Bo człowiek wiary chce się dzielić dobrami duchowymi i pomagać innym we wzrastaniu. Miał też żywą świadomość, że niektórzy zdążają drogą ku potępieniu i tylko gorliwa modlitwa oraz podjęcie praktyk pokutnych i intencji ich nawrócenia, może wyzwolić ich z mocy złego. Czynił to według słów Jezusa. Ten rodzaj żadnym sposobem wyjść nie może, tylko przez modlitwę i post (Mk 9, 28). Walczył więc o dusze orężem ascezy. To samo czynił św. O. Pio pisał o sobie: Wielokrotnie, to prawda, wyrażałem Panu tę gotowość stania się ofiarą, zaklinając Go, aby wylał na mnie kary przewidziane dla grzeszników i dusz czyśćcowych, czyniąc je nawet stokrotnie sroższymi, byleby tylko nawrócił i zbawił grzeszników, dopuszczając szybko do raju dusze w czyśćcu cierpiące (…)[5].

Ta intencja ratowania dusz przez umartwienia, ożywia naszą miłość bliźniego i wzmacnia współodpowiedzialność za siebie. Nie można zasklepiać się w sobie lub małych grupach, tworząc komfortowe, bezpieczne, sterylne warunki. Jezus poszedł do grzeszników, do celników, cudzołożnic, ludzi chorych i ubogich, by ich ratować. Uczmy się od Zbawiciela myślenia dalej i szerzej oraz wielkodusznie o tych, którzy potrzebują naszej jałmużny, modlitwy i pokuty. Bez naszego nawrócenia i pomocy, mogą zginąć na wieki.

Asceza w dzisiejszych czasach ma też wymiar proroczy, gdyż zbliżają się ciężkie czasy w wymiarze materialnym i bytowym. Zbliżają się też prześladowania chrześcijan w Polsce. Mogą być powstrzymane wcześniejszą pokutą. Jeśli jednak nie da się oddalić czasu eksterminacji ludzi wierzących, asceza może też nas przygotować na prześladowania bezpośrednie. Zaprawiajmy się w niesieniu krzyża w duchu służby Bogu i ludziom, a otrzymamy konieczną moc Bożą w chwili próby.


[1] Stefano Gobbi, Do Kapłanów umiłowanych synów Matki Bożej, Katowice 2018, s. 315.

[2] Por. Tamże, s. 315-316.

[3] A. Roldan – W. H. Sheldon, Temperamentologia i Ascetyka, opr. E. Bielecki, Kraków 1985, s. 51.

[4] Bł. Katarzyna Emmerich, Pasja, Kraków 2014, s. 252.

[5] O. Pio, w: Alessandro Gnocchi Mario Palmaro, Ostatnia Msza Ojca Pio, Kraków 2011, s. 38.

Katecheza na styczeń 2023

Święci Czasów Oczyszczenia Świata.

Oceniając trzeźwo sytuację w jakiej jesteśmy dzisiaj powinniśmy dojść do przekonania, że naszą najważniejszą decyzją jest dążenie do świętości. Jest tak dużo zła w środowisku naszego życia, że bez zdecydowanej postawy duchowej jesteśmy narażeni, że przeniknie ono do naszego wnętrza. Tak naprawdę nie mamy wyboru. Po prostu musimy być święci albo zginiemy. Bez mocnego postanowienia dążenia do trwałego zjednoczenia z Bogiem jesteśmy skazani na porażkę.

Dzisiejszy system jaki jest skierowany ku narodom opiera się na zakłamaniu, manipulacji oraz doprowadzeniu człowieka do niewiary i grzechu. Święci naszych czasów są ratunkiem dla ludzkości i świata. Są najbardziej niebezpieczni dla systemu kierowanego przez złe duchy. Ponieważ oni mogą wyrwać w Imię Boże siebie i ludzi ze szpon cywilizacji śmierci. Swoją żywą, pogłębioną, pobożną modlitwą są w stanie odczarować tych co ulegli złemu. Są w stanie w jakimś sensie podłożyć duchowe bomby, które wysadzą i zniszczą całe bastiony struktur demonicznych zniewalających ludzi. Mogą sprowadzić od Boga błogosławieństwo Boże i zmienić losy swoich ojczyzn i narodów.

Powinniśmy określić w jakim kierunku powinna się rozwijać świętość ludzi w czasach oczyszczenia.

  1. Dobre nie skażone źródło wiary i informacji. By prawidłowo człowiek mógł się kształtować według obrazu Bożego danego w Jezusie Chrystusie, należy czerpać z dobrego źródła. Niestety ludzie informacje czerpią z telewizji, która jest głównym medium współczesnej propagandy. Dzisiejsze informacje mają na celu zastraszyć człowieka. Przekazywane są nieprawdziwe alarmy, ostrzeżenia, by człowiek trwał w ciągłym lęku. W mediach też nie przekazuje się treści, które by człowieka rozwijały w wierze, lecz które degradują jego życie w łasce uświęcającej. Można powiedzieć, odcinają od prawdy i rozwoju duchowego, moralnego, intelektualnego. Istnieje też dużo książek złych nawet w dziedzinie religii katolickiej. Matka Boża Zofii Nosko przepowiedziała jak zły duch będzie działał w Kościele (…) będzie się posługiwał fałszywym pismem, które jest niewierne i nieprawdziwe[1]. Warto sobie uświadomić, że protestanci i świadkowie Jechowy, Mormoni też się posługują fałszywym tłumaczeniem Pisma Świętego. Tymczasem zdarza się coraz więcej błędów w tłumaczeniach które są promowane w kościele Rzymskokatolickim i otrzymują katolickie nagrody. Ostatnio wydano Biblię Pierwszego Kościoła. W Kościele Katolickim mówi się Pismo Święte podkreślając w ten sposób charakter nadprzyrodzony tej księgi utworzonej pod natchnieniem Ducha Świętego, u protestantów występuje termin Biblia od słowa papirus. Określenie pierwotnego kościoła ma nam sugerować, że tłumaczenie sięga do źródeł. Tymczasem w tym wydaniu jest na przykład wycięty fragment o tym, że złe duchy wyrzuca się postem, jest w nim napisane, że tylko modlitwą. Ten rodzaj nie może być usunięty niczym, z wyjątkiem modlitwy (Mk 9, 28)[2]. W Piśmie Świętym ks. Jakuba Wujka jest. Ten rodzaj żadnym sposobem wyjść nie może, tylko przez modlitwę i post (Mk 9, 28). Ta Biblia Pierwszego Kościoła otrzymała nagrodę wydawców katolickich zwaną Diamentowy Feniks 2014 za tłumaczenie.

Wiemy, że najwłaściwszym, pewnym i kanonicznym Pismem Świętym jest Wulgata tłumaczenie z języków oryginalnych na łacinę czego dokonał św. Hieronim. Nasze polskie pierwsze wydanie to przetłumaczone Pismo święte z Wulgaty na Polski ks. Jakuba Wujka. Sięgajmy więc do prawdziwych źródeł i ich się trzymajmy to będzie dla nas w tych czasach chaosu najbezpieczniejsze.

W naszym rozwoju duchowym ważne miejsce ma lektura duchowa: Pismo Święte, Katechizm Kościoła Świętego, nauczanie świętych, co ujmujemy jako magisterium Kościoła. Przy lekturze książek musimy jednak uważać by nie były one po korekcie masońskich teologów.

Jest jeszcze jedno źródło naszej duchowej wiedzy niedocenione i zaniedbane. To Bóg, który chce mówić do nas bezpośrednio w głębi naszej duszy. W dzisiejszych czasach oczyszczenia trzeba z tego źródła czerpać wiedzę. Wymaga to pewnego wyrobienia duchowego, które opiera się na wyciszeniu oraz pogłębionej więzi z Jezusem Eucharystycznym. Wchodząc w głębię swojej duszy i odkrywając w niej Boga możemy się nasycić potrzebną nam wiedzą i również karmić nią innych. Jezus mówił do świętej Faustyny, że gdyba słuchała Jego głosu w duszy swojej skorzystała by bardziej, niż gdyby przeczytała wiele książek. Jakże cenny jest głos Boży słyszany w swoim sumieniu. Daje on dobre rozeznanie woli Bożej oraz trafną ocenę sytuacji… W tej praktyce warto też te natchnienia konfrontować z księdzem wiernym tradycji i badać owoce jakie są po tych wewnętrznie słyszanych słowach.

  1. Radykalizm Chrzcielny. Bycie świętym w czasach oczyszczenia wymaga radykalizmu chrzcielnego. Z definicji słowa święty wyprowadzamy też rozumienie, że jest on osobą, która jest oddzielona od profanum tego co nie święte. Pozostaje ona nietknięta i zjednoczona z Bogiem – źródłem świętości.

Jest tak wiele pokus, że niełatwo im się oprzeć. Również demony przez symbole, przekleństwa, zabawy, gry, podstępne intrygi wciska się w życie młodych ludzi. Trzeba samemu w zdecydowany sposób odcinać się od tego co ma pozór zła oraz napominać i wykluczać grzech u innych. Nie można żyć Bogiem nie obalając wcześniej fałszywych Bożków i nie rozwalając ołtarzy Baala. Duchowość chrzcielna to wyrzeczenie się grzechu, ducha tego świata, i również osób, które w sobie niosą grzech śmiertelny zakażając nim innych. Nie możemy ulegać kompromisom, rozwiązaniom pośrednim. Duchowość Chrzcielna to twardy wybór drogi Boga, co łączy się też często z odrzuceniem przez najbliższych oraz negacją w środowisku życia.

  1. Podjęcia konsekwentnych reguł życia duchowego. Dziś potrzebujemy systematyczności w praktykach religijnych. Dopóki nie podejmiemy stałych modlitw o danych porach dnia, nie będziemy stali w wierze. Będziemy powracać do grzechu. Trzeba codziennie z samego rana podejmować swoje zobowiązania modlitewne. Najlepiej po pacierzu od razu z rana być obecnym na Mszy świętej, a potem jeszcze podjąć modlitwę różańcową, która umacnia naszą wolą w podejmowanych danego dnia zadaniach. Każdy powinien opracować swoją regułę dostosowaną do swoich możliwości. Z czasem może się ona zmieniać w tendencji zwyżkowej, by czasu dla Boga było coraz więcej. By nie pomijając swoich obowiązków stanu, inicjować w sobie modlitwę nieustającą.
  2. Oddanie się w depozyt Bogu. Dla wzmocnienia duchowego należy swoje serce, duszę i ciało ofiarować Sercu Jezusa i Sercu Maryi. Oddać się w depozyt. Stać się własnością tych świętych Serc. Skoro Jezus oddaje nam swoje Serce, to my tak samo nasze serca powinniśmy nie tylko oddać w depozyt by je ochronić, zachować, lecz poświęcić na wieki. Kapłan w Mszy świętej, udzielając Komunii świętej, błogosławi hostią i mówi Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa niech strzeże duszy twojej na żywot wieczny. To daje nam duchową obronę ze strony samego Króla Jezusa Chrystusa. Diabeł, po naszym oddaniu się Sercu Jezusa i Maryi nie ma takiego łatwego dostępu. Musiałby pokonać najpierw samego Mocarza – Syna Bożego by wejść do środka duszy danej osoby.
  3. Rozwój nabożeństwa do Matki Bożej i Świętych. Osoby wierzące, w dzisiejszych czasach nie mogą sobie pozwolić na bycie samemu. Tą grupą wsparcia dla nas są święci z nieba na czele z Matką Bożą. Nie można zapomnieć o Kościele tryumfującym z Nieba. Należy mieć swoich wspomożycieli i codziennie prosić ich o prowadzenie. Przy szczególnych zadaniach, a nawet na ten trudny czas, możemy prosić Boga o wysłanie do nas i przydzielenie nam aniołów Bożych, którzy pomogą nam w danych działaniach apostolskich. Komunia ze świętymi powinna być szczera, prosta i żarliwa. Oni naprawdę są obok nas i nauczą nas modlitwy i ją wspomogą, pogromią naszych wrogów, pozwolą ze wszystkich opresji wyjść cało.

Bogactwem Kościoła rzymsko katolickiego jest nabożeństwo do Matki Bożej i Świętych, nie zapominajmy o tym.

  1. Życie ukryte. Postawa wierności cywilizacji łacińskiej oznaczać będzie odrzucenie i samotność, a nawet śmierć. Ponieważ Ludzie, którzy wybiorą demoniczną ideologię przeciwstawią się prawdzie i dążeniu do czegoś konstruktywnego jak np. rozwój cnót lub panowanie Boga nad narodami. Ta ideologia bazować będzie na kłamstwie, destrukcji, emocjach i rozwijaniu zła w człowieku, przez co będzie wywołany chaos. Tego typu dziejowe wydarzenia mały miejsce. Polecam książkę Andrzeja Ciska Kłamstwo Bastylii, film Terrence Malick Życie Ukryte. W każdej chwili może dojść do krwawych czystek na tle nienawiści do Chrystusa i ludzi, którzy pragną dobra swojej Ojczyzny, na przykład w imię walki z rasizmem, ksenofobią, rozwoju cywilizacyjnego itp. To skarze nas na bycie w mniejszości oraz, że będziemy musieli dawać sobie radę sami.

Święci czasów oczyszczenia powinni wiedzieć, że w Kościół Rzymskokatolicki w tych czasach wejdą Jego wrogowie. Pisze o tym Zofia Nosko. Strzeżcie się też masonerii, zły duch ukrywa się też pod jej płaszczem, wkrada się wszędzie, do najwyższych czynników Mojego Świętego Kościoła[3]. Mistyczka z Polski pisze też jak zły duch chce zniszczyć wiarę świętą. (…) on chce wedrzeć się na łono Świętego Kościoła Bożego. Pragnie omotać Go jak pająk swoją siecią. Jego znamię będzie takie: lekceważyć będzie i poniewierać Najświętszą Eucharystię, będzie się starał poniżać i usuwać modlitwy Święte, a w szczególności modlitwę Różańca św., będzie umniejszał zasługi dla kościoła Świętego, Moje, Matki Kościoła Maryi Panny.

Kapłani masoni niszczą wiernych tradycji oraz sacrum ludzi oraz księży. Zmuszają wiernych do Komunii Świętej na rękę. Dziś należy tworzyć kaplice w domach jak podczas wojny, które w przyszłości staną się kaplicami i domami parafialnymi wolnymi od wpływów fałszywych nauk i fałszywego kultu. Podczas krwawych prześladowań, w nich będzie sprawowana posługa sakramentalna. Te czasy zbliżają się szybko. Następcy waszych proboszczów mogą być już w więzieniach, a ich następcy mogą być już zabijani. Ustępstwa przedstawicieli władzy kościoła wobec dyrektyw światowego rządu nie uchronią przed agresją i zawiścią oraz przemocą fałszywej ideologii, lecz ją rozzuchwalą. Wierni powinni w domach mieć zapasy komunikantów i wina. Wtedy Msza św. będzie mogła być odprawiana. Bez materii Mszy świętej będzie ciężko. A gdyby zmieniono słowa konsekracji tym bardziej. Za jednym pociągnięciem w Kościołach nie będzie Najświętszego Sakramentu, co już miało miejsce w historii Kościoła kiedy żył niszczyciel i wiarołomca Marcin Luter.

  1. Bezgraniczne zaufanie Bogu. By nie zwariować w tych czasach należy bezgranicznie ufać Bogu. Oprzeć się na Jego ramieniu. Kiedy ufasz, sprowadzasz Moc Bożą z nieba na ziemię. Sam Bóg staje się Twoim obrońcą i wybawicielem. Ufność zakotwiczona w Bogu, a szczególnie w Jego miłosierdziu, nie tylko rozwiązuje nasze problemy życiowe, lecz też obdarza nas nadzieją i weselem ducha. Gdy inni są zatrwożeni ty możesz śpiewać pieśń uwielbienia Boga. W te czasy nasuwają się słowa Jezusa Chrystusa. A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie. (Łk 7, 23). Dziś przetrwają tylko najmocniejsi w wierze, inni odpadną. Jest to selekcja tych czasów. Natężenie strachu wywoływane przez propagandę światowego rządu będzie powodowało, że ludzie będą wariować. Nie wytrzymają lęku i strachu, jaki będzie wokół nich. Tylko ufność względem Boga, da nam nie tylko radość i pokój, ale i siłę przekazywania nadziei innym. Lecz ze wszystkich sił ufać mamy naszemu wybawcy Trójcy Świętej.
  2. Wierność względem pracy wynikającej z powołania. W dzisiejszych czasach rządy posłuszne demonom płacą ludziom za to, by nic nie robili. Od wieków było tak, że otrzymywało się wynagrodzenie za wykonaną pracę. Dziś rolnicy, rybacy, stoczniowcy, górnicy, dostają pieniądze, by nie wykonywali swojego wyuczonego zawodu. Celem jest zniszczenie gospodarki Polski, uzależnienie ludzi od świadczeń socjalnych, oduczenie zawodu. Końcem będzie zdanie się na łaskę ludzi złych, którzy w ten chytry sposób, przez pieniądze zniszczą konkurencję. Brak dalekowzroczności oraz doraźne korzyści przyczyniają się do niewykonywania zawodu wynikającego z powołania. Jest to zakwestionowanie planu Boga i poddanie się osobistej degradacji. Praca wykonywana w duchu służby Bogu i bliźnim, ma wartość uświęcenia. Jest bardzo ważnym czynnikiem zbawczym, powodującym nasz rozwój duchowy oraz ludzki. Dzięki pracy osiągamy doskonałość nie tylko na płaszczyźnie nadprzyrodzonej, lecz również w kwestii udoskonalenia swoich umiejętności zawodowych.

Kolejnym niebezpiecznym zjawiskiem na świecie są świadczenia socjalne dla uchodźców. Nie pracują, a są utrzymywani przez rdzenną ludność. Człowiek bez pracy się wykoleja, dlatego praca była środkiem stosowanym przy resocjalizacji. Dopuszczenie przez państwo do sytuacji braku pracy i płacenie za nieróbstwo, jest swego rodzaju przyzwyczajeniem środowisk napływowych do postawy roszczeniowej, że im się wszystko należy. W Norwegii opowiada się dowcip, że w domu dwupiętrowym były trzy rodziny. Na parterze Arabowie, na pierwszym piętrze Afrykańczycy, a na drugim Norwegowie. Wybuchł nagle pożar i wszystkie rodziny oprócz Norweskiej zginęły. Pytanie dlaczego? Bo Norwegowie byli w pracy.

Nie powinniśmy dziś porzucać naszych naturalnych predyspozycji, określających nasze zawodowe kierunki. Świętość, jak łaska, bazuje na naturze. Jeśli będziemy wykonywać nasze zawody, chociaż wszyscy z tego będą się śmiać i negować to, przetrwamy na poziomie duchowym i materialnym. Postawa lenistwa i braku pracy rozbija człowieka wewnętrznie i kwestionuje jego osobę. Widzimy postawy skrajne z jednej strony osoby, które nic nie robią, a z drugiej osoby, które są pracoholikami. My natomiast idziemy drogą Bożą, czyli zachowujemy w sercu pierwszeństwo Boga, Jemu służymy i ludziom, lecz nie dajemy się wyeksploatować tym, którzy nie szanują naszej wolności oraz czasu dla Boga i Rodziny. Praca, zawsze jest środkiem, a nie celem, to da nam właściwy stosunek do naszych obowiązków określonych wykonywanym zawodem.

Świętość to jedyna droga dla Kościoła w czasach oczyszczenia czyli czasach, kiedy Kościół przeżywa agonię i jest uśmiercany przez współczesny Sanhedryn. To niewierzący w Chrystusa jako Boga kapłani, skazali Go na śmierć i asystowali przy jego torturach i zabiciu. Obecnie tak samo. Kapłani niewierzący lub nawet dostojnicy Kościoła, którzy poszli na układ z kościołem szatana, depczą mistyczne Ciało Chrystusa – Kościół Święty. Wykorzystują swoją pozycję społeczną i kościelną by niszczyć to wszystko co jest dobre i służy odrodzeniu się Kościoła. Niestety to dzieje się w naszych czasach. Tylko ludzie święci, odłączeni od manipulacji ludzi przewrotnych, posłuszni Bogu, mogą zmienić tę fatalną sytuację w jakim znalazł się Kościół oraz Ojczyzna w czasach nam współczesnych.

***

Świętość w czasach oczyszczenia jest jedynym, najważniejszym wyborem, dającym łaskę przetrwania w tych trudnych czasach. Bez tego uporu dążenia do Boga, rozbiją nas liczne manipulacje i iluzje hedonistycznego życia. Czas jest już naprawdę krótki, jest przedłużany przez dusze ofiarne. Celem tego okresu miłosierdzia jest tylko jeden powód, by ludzie szczerze nawrócili się do Stwórcy. Zdążmy to uczynić sami i też uczmy innych wiary i rozpowszechniajmy nabożeństwa pośród naszych znajomych. Niech nasi umiłowani Święci nas poprowadzą. To ostatnie chwile do przygotowania się na objawienie dzieł złego. Powyższe wskazania niech będą konkretnym kierunkiem naszego doskonalenia i przygotowania się do konfrontacji.


[1] Zofia Nosko, Centuria, t. 1., Kanada 1986, s. 89.

[2] Przełożył Ks. Remigiusz Popowski SDB, Biblia pierwszego Kościoła, Warszawa 2016,

[3] Zofia Nosko, Centuria, t. 1., Kanada 1986, s. 324.

List na grudzień 2022

Karłowacenie duchowe i sposoby wychodzenia z niego

Ten tytuł to metafora określająca duchową degradację człowieka.

W dzisiejszych czasach, gdzie środowisko duchowo i moralnie jest zniszczone, mamy do czynienia naprawdę z wielkimi problemami w rozwoju duchowym ludzi.

Możemy wyróżnić wiele czynników powodujących to zjawisko: błędy rodziców, własne, innych osób, środowiskowe.

1. Błędy wychowawcze rodziców.

Proces wychowawczy często nie jest domknięty, dokończony przez ojców i matki. Dziecko nie otrzymuje z różnych przyczyn tych potrzebnych, ostatnich szlifów, by jego życie było udane, przez co jest niedojrzałe w życiu dorosłym. Większość młodych ludzi zatrzymuje się w procesie rozwoju na oczekiwaniach. Zostają więc oni dorosłymi dziećmi. Nie umieją docenić pomocy rodziców lub przyjaciół, traktują to jak coś oczywistego.

Dorosłość dokonuje się wtedy, kiedy dana osoba zrozumie, że nie może wciąż oczekiwać czegoś od innych, lecz powinna im dać coś z siebie. Młody człowiek powinien wyjść z kokonu miłości własnej do zadań pełnionych w duchu służby, wtedy stanie się dojrzały. Aby nie być stale dzieckiem, ręce należy wyprowadzać od siebie, a nie wciąż, jak osoba niedojrzała, do siebie. Jeśli ktoś jest dorosły to podejmuje też odpowiedzialność nie tylko za siebie lecz za innych. Jeśli człowiek nie wyjdzie z kokonu miłości własnej i wciąż będzie skoncentrowany na sobie to nie przemieni się duchowo i wciąż pozostawać będzie w stadium larwy.

Ogólnie karłowacenie duchowe polega na braku doświadczenia mądrej miłości za strony matki, która nie rozpieszcza. Większość kobiet jest zniewolonych duchowo przez dzieci. Wyszły one z nich i narodziły się. Są jakąś częścią ich samych. Lecz przez bałwochwalcze przywiązanie nie potrafią stawiać im wymagań i ich egzekwować. Szczególnym negatywnym przykładem jest uzależniająca od siebie fałszywa miłość matki do syna!

To matki robią największą krzywdę swoim dzieciom rozpieszczając je i nie stawiając im wymagań. Nadopiekuńczość przynosi tragiczne żniwo. Dlatego dzieci uciekają od rodziców, by uratować się jako niezależne odrębne istoty pragnące być normalnymi, a nie zdominowanymi.

Karłowacenie duchowe jest też oczywiście z winy samego człowieka, jego zaniedbań i błędnej oceny sytuacji.

 Winą natomiast Ojca jaka występuje to Jego nieobecność w życiu dziecka. Brakuje tzw. jego ręki, która karmi (przekazanie światopoglądu), prowadzi (wyznaczanie celów do osiągnięcia) ale i karze (pociąga do odpowiedzialności).

2. Lenistwo duchowe.

Proces karłowacenia duchowego rozpoczyna się natychmiast, kiedy dana osoba porzuca codzienną modlitwę. Wtedy na czystej duszy pojawiają się małe kropki rdzy. Nieoczyszczona w sakramencie pokuty, rozprzestrzenia się całkowicie i następuje proces globalnej korozji – czyli zniewolenia duszy przez grzech.

3. Lekceważenie grzechów powszednich.

 Małymi kropkami rdzy na duszy, jest lekceważenie grzechów powszednich, lub też niedokładne wyznanie grzechów lub ich świadome lub nieświadome zatajenie. Jeśli np. ktoś wyspowiadał się z grzechu śmiertelnego, a nie wyznał, że też w tym niegodnym stanie przyjmował Komunię świętą, szybko powróci do tego grzechu, który chce porzucić. Trzeba też bardzo żałować za grzechy, to przyczynia się do przyjęcia łaski Bożego miłosierdzia, które chroni nas przed grzechami i pozwala nam wytrwać w łasce uświęcającej.

4. Zdominowanie przez innych.

Możemy to zaobserwować, przy braku możliwości podejmowania samodzielnych decyzji lub ich częste zmienianie. Ten problem występuje podczas złego kierownictwa duchowego. Głównie jest to błąd spowiedników, którzy uzależniają od siebie penitentów. Narzucają im swoją wolę i nie uczą ich samodzielnego rozeznawania. Dochodzi do tego jeszcze skrupulanctwo danej osoby i nie potrafi ona sama o sobie decydować. Biega ze wszystkim do spowiednika. Czuje się bezpieczna bo On za nią rozstrzyga problemy i myśli, że wypełnia wolą Bożą. Jest to smutne karłowacenie duchowe, w którym powstaje iluzja drogi doskonałości, która tak naprawdę jest drogą degradacji danej osoby. Kierownik duchowy ma za zadanie wysłuchać, podpowiedzieć oraz uczyć samodzielności w duchowej walce. Pod wpływem złego kierownictwa duchowego człowiek nie jest zdolny do dochodzenia do prostych wniosków, że wolą Bożą jest to co wynika z miłości Boga i bliźniego.

Problem zdominowania przez innych występuje też w małżeństwie. Jest to obecnie zmora tysięcy mężczyzn, którzy są pantoflarzami. Zostali tak zdominowani przez swoje żony, że bez ich zgody nie są wstanie nic rozstrzygnąć lub obiecać, a nawet wyjść z domu. W jakimś sensie przeszli przez długotrwałą psychiczną sterylizację za strony swych małżonek. Również nie mają mocy przebicia by przekazywać swoje sugestie i uwagi żonom. To prawdziwa, powszechna dziś tragedia. Kobiety pomijając funkcje męża i ojca swoich dzieci, tak naprawdę niszczą siebie. Stają się zaganianymi hartami w sprawach życiowych. Mają pretensje, że im nikt nie pomaga, chociaż biorą nadmiar obowiązków, które do nich nie należą.

5. Lęk przed opinią ludzką.

Człowiek też karłowacieje przez lęk przed opinią ludzką. Chęć dostosowania się i spełnienia presji oczekiwania ludzi, którzy są wokół nas może powodować, że rezygnujemy z prawdy i np. niesprawiedliwie kogoś oceniamy, lub po prostu przystajemy do ludzi złych. Ta osoba, która to czyni, wewnętrznie się kurczy i chociaż mogłaby kogoś obronić, czy wykorzystać swoją pozycję w danej społeczności na rzecz dobra, równa w dół. Jej wewnętrzny paraliż wynikający z lęku powoduje jej zniewolenie oraz zdziecinnienie.

6. Brak pracy nad sobą.

Karłowacenie duchowe następuje z powodu braku podjęcia wysiłku pracy nad sobą, by nawracać się i podejmować osobisty rozwój. Żadna wspólnota za nas tego nie zrobi. Możesz być w różnych grupach, jeździć na rekolekcje z wartościowymi księżmi. Lecz jeśli ty sam nie podejmiesz wysiłku zmieniania się na lepsze w sakramencie pokuty, nic ci to nie pomoże. Możesz być nawet przyjacielem świętej osoby, lecz jeśli jej nie posłuchasz oraz nie pozostaniesz pod jej wpływem, nic ci to nie pomoże.

7. Deformacja we wspólnotach religijnych.

Wynika z celowego działania by zatruć wiarę katolicką. Bardzo często zajmują się tym osoby zwiedzione i nie kompetentne, które wykładają teorie, a w praktyce same nie dążą do świętości. To problem ogromny, bo dziś w większości deformuje się ludzi zamiast kształtować w nich cnoty i rozwijać prawdziwą wiarę. Kiedyś nie istniało w ogóle takie pojęcie jak formacja. Mówiło się np. o wychowaniu do życia w rodzinie, podejmowaniu obowiązków wynikających z powołania. Wierzący trzymali się nabożeństw w kościele i przez spotkania z księdzem, lekturę duchową, pracę zawodową, dojrzałe przyjmowanie sakramentów świętych, wzrastali. W dzisiejszej formacji skupienie uwagi na sobie, z oderwaniem się od środowiska w jakim się żyje, pogłębia problem dysfunkcji rodzinnych i społecznych. Deformacja jaka ma dziś miejsce w niektórych ruchach religijnych w tzw. kościele katolickim przygotowuje ludzi do przejścia do sekt o podłożu protestanckim, Zielonoświątkowców oraz świadków Jechowy.

8. Brak właściwych celów życiowych.

Czasami sytuacja jest tak zła, że dana osoba do niczego nie dąży. Niczego nie chce. Albo jeśli ma jakieś założenia to tylko czysto materialne. Jest to dowodem utraty wiary w Boga. Człowiek bez celu przestaje dążyć do rozwoju oraz traci nadzieję. Bardzo szybko pochłania go bezsens życia, bo faktycznie życie bez Boga nie ma wartości.

9. Toksyczny wpływ środowiska.

Karłowacenie duchowe ma swoją potężną dynamikę z powodu upadłej kultury i przekazywanych treści. Ludzie oglądają to czego powinni się wstydzić. Poziom programów telewizyjnych lub internetowych jest tak niski, że można cofnąć się w rozwoju. Ludzie wchłaniają w siebie zło. Zatruwają się też przez jedzenie i picie tego co jest szkodliwe. Na przykład picie energetyków powoduje negatywne skutki duchowe i fizyczne. Jest na rynku taki napój, którzy ma symbol 666 przez potrójne umieszczenie na nim hebrajskiej litery FFF co oznacza Bestię i podobnie się on nazywa. Pamiętajmy o słowach św. Piotra człowiek jest niewolnikiem tego czemu ulega.

***

Jeśli chcemy przemieniać się na podobieństwo oblicza Chrystusa to uświadommy sobie, że z duchowej niedojrzałości wyzwolić nas może tylko Syn Boży. Jednak On chce z naszej strony zobaczyć podjęty wysiłek czujności i wyrzeczenia się grzechu w chwili pokusy. Jeśli nie będziemy się przykładać, pozostawi nas samym sobie, co będzie oznaczać całkowitą porażkę. Powrót do bagna grzechu. Niestety, jak umyta świnia wraca do błota, tak człowiek może wracać do tych samych błędów.

Aby dusza ludzka była piękna wciąż musi być rozświetlona łaską Bożą. Wymaga to od nas systematycznej pracy nad sobą w sakramencie pokuty. Nasza spowiedź nie może być powierzchowna, lecz ze wszystkich sił trzeba, z Bożą pomocą, wykluczyć powtarzanie się tych samych grzechów, szczególnie śmiertelnych. Trzeba być całkowicie Bogu ofiarowanym i żyć Jego miłością w sakramencie Eucharystii.

Dlatego uczymy się też ciągłego trwania w komunii z Chrystusem. Każdego dnia bez przerwy i w każdym czasie mamy spełniać nasze reguły moralne – Boże przykazania oraz wypełniać nasze modlitewne zobowiązania by dojść do modlitwy nieustającej w duchu i nie zapominajmy o obowiązkach stanu.

Wychodzenie z duchowego skarłowacenia to wzrastanie w Bożej Miłości, wyzwolenie z grzechów, rozwój komunii z Bogiem. Prawdziwa miłość jest tylko w Bogu, dzięki niej nasze życie staje się piękne. Uczymy się tej miłości przez ascezę. Na miarę przekreślania siebie, wybierania ostatniego miejsca, uniżenia, wzrasta w nas sam Bóg. Dostrzegamy wtedy innych ludzi, też ich potrzeby, umiemy ich lepiej słuchać.

Trzeba naśladować Jezusa Chrystusa by kompletnie i całościowo się rozwijać. By nie ulegać deformacji grzechu współpracując z łaską Bożą i upodabniajmy się do Syna Bożego i świętych, którzy poszli jego śladami.

Człowiek wzrasta kiedy czci Boga i jednoczy się z Nim jako Królem, wtedy otrzymuje siły od Niego oraz odkrywa swą wielką godność. Doświadcza też radości służby dla Niego, a On udziela jemu swojej wielkości, która miażdży słabości.

List na Listopad 2022r.

Fundament odrodzenia

By ocalić duszę Narodu Polskiego należy podjąć program odrodzenia. Polacy winni pójść drogą nawrócenia czyli: zacząć żyć w prawdzie, podjąć modlitwę, pokutę, realizować obowiązki stanu, stosować upomnienie braterskie, ufać więcej Bogu i Maryi, umocnić rodzinę, zachowywać tradycje, służyć Chrystusowi – Królowi Polski.

Fundamentem ocalenia Polski jest po pierwsze przyjęcie prawdy. Jeśli chcemy mieć przytomny, czysty umysł nie możemy korzystać z mediów, które stosują jak opisałem potężne manipulacje i deprawacje Polaków. Musimy to wszystko wyłączyć. Nie jest konieczne, by wszystko wiedzieć. Jeśli chcemy zdobywać informacje to tylko z dobrego, niezatrutego źródła! Zauważyłem, że osoby, które nie korzystają z mediów informacyjnych mają lepszą orientację niż te, które co chwila szukają nowinek niezależnie od gazety, portalu, programu telewizyjnego. Dzieje się tak, bo się modlą i mają własne trafne przemyślenia.

W teologii duchowości mówimy, że fundamentem życia wewnętrznego jest pokora. Ta cnota oznacza prawdę i to dziś trzeba szczególnie akcentować. Jak mówił Jezus: Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli (J 8,32). Należy przyjąć świadectwo prawdy, jakie dał nam Jezus Chrystus. Sam o Sobie powiedział: Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu (J 18, 37). Jego świadectwo dotyczy najważniejszych kwestii ludzkiego życia. Ukazuje nam kim jesteśmy, naszą godność, dokąd zmierzamy itd. Przyjmując do serca słowa Jezusa (Nowy Testament) i Jego życie (sakramenty) będziemy zdolni do dalszego odkrywania prawdy o sobie oraz trafnego definiowania otaczającego nas świata. Będziemy lepiej widzieć, co jest dobre, co jest złe.

Staniemy się wolni, lecz musimy stoczyć niejedną bitwę, by oddzielić od siebie naleciałe z otoczenia iluzje prawdy. To właśnie Chrystus wyzwoli nas z kłamstwa, potem z grzechu, a ostatecznie z zakamuflowanych dyktatorów, którzy pogardzają ogółem i żyją z jego ucisku.

Modlitwa to kolejny krok w odnowie duchowej Narodu. Św. Maksymilian często powtarzał opowiadanie o Napoleonie, który zapytany pewnego razu, czego potrzeba, aby wygrać bitwę, odpowiedział: Potrzeba trzech rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Natomiast Maksymilian w kontekście pokonania szatana i jego sługusów oraz w celu wygrania bitwy o własne uświęcenie mawiał: Potrzeba modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy[1]. Zapominamy często, że nawrócenie jest dziełem łaski Bożej, którą wyprasza się na pokornej modlitwie. Tego uczył nas męczennik z Oświęcimia[2].

Dziś potrzeba gigantycznej, nieustającej modlitwy za duchowe odrodzenie Narodu Polskiego. Dzięki niej możemy też uświadomić sobie, że permanentnie jesteśmy oszukiwani. Aktywizm działania poza wołaniem do Boga w tym momencie jest pokusą. Pierwszym fundamentalnym zadaniem jest rozmodlenie Polaków. Następnie Bóg zainterweniuje i nami pokieruje. Jeśli chodzi o rodzaj modlitwy to zachęcałbym do modlitwy różańcowej, koronki do Bożego miłosierdzia i adoracji Najświętszego Sakramentu. Do tego wzywał nas Bóg przez naszych świętych.

Trzecim środkiem jest pokuta za grzechy. To konieczny warunek do wyzwolenia. Ona daje moc modlitwom. Kiedy umartwiony człowiek woła do Boga, jego modlitwa staje się modlitwą Eliasza – sprowadza wszechmoc Boga na ziemię. Konieczne są na już czuwania przebłagalne za Ojczyznę. Niech ludzie przestaną już jeździć ciągle na nabożeństwa o uzdrowienie, tylko pomyślą, co z siebie mogą dać Kościołowi oraz Ojczyźnie. W każdym dekanacie powinny być organizowane nocne czuwania połączone z postem. Jest za co przebłagać Boga. Jak wiele dziś dokonuje się profanacji Najświętszego Sakramentu. Jak bardzo upadła świadomość obecności Jezusa Chrystusa w Eucharystii. Jak bardzo Bóg dziś jest lekceważony!!! Ile kłótni i dramatów jest w naszych rodzinach. Postępująca demoralizacja legalizuje już dziś grzechy sodomskie. To wszystko woła o pomstę do nieba.

Program czuwań z pierwszego piątku na pierwszą sobotę miesiąca:

Godzina 21.00 – Apel Jasnogórski, katecheza (może być przeczytana), Droga Krzyżowa, Koronka do Bożego Miłosierdzia, Litania do Serca Jezusa, Akt intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski lub Akt zawierzenia Polski Miłosierdziu Bożemu, Różaniec Święty wynagradzający, o godzinie 24.00 Msza święta z formularza o Niepokalanym Sercu Maryi.

Właśnie wtedy, kiedy myślimy o innych i szukamy królestwa Bożego, Bóg nas uzdrawia oraz przez nas – Ojczyznę.

Pius XI w encyklice O powszechnym obowiązku wynagrodzenia Najświętszemu Sercu Jezusapisze: jest rzeczą oczywistą, że w wypadkach zaniedbania, albo obrazy Miłości niestworzonej, należy się jej zadośćuczynienie, nazywane powszechnie obowiązkiem wynagrodzenia[3]. Lecz dziś skala grzechów jest tak wielka, że należy mówić o przebłaganiu, tak jak modlimy się w Koronce do Bożego Miłosierdzia, bo zadośćuczynienie za grzechy nie wystarczy. Ten brak wynagrodzenia za straszliwe grzechy Narodu Polskiego, będzie skutkował dopuszczeniem cierpień, mających skłonić ludzi do pokuty. Lecz o wiele lepiej ją czynić teraz, gdyż możemy przez nasze nawrócenie oddalić słuszną karę Bożą w przyszłości.

Papież zauważa, że obowiązek ekspiacji ciąży na całym rodzaju ludzkim. Tłumaczy też, że nasza pokuta powinna być złączona z ofiarą Pana i winna składać się z przekreślenia miłości własnej, pożądliwości, a ciało powinno być poddane mistycznemu ukrzyżowaniu[4].

Trzeba podkreślić, że pokuta za grzechy uczy nas wyrzeczeń. One zaś umacniają nasze charaktery. Sprawiają, że wola człowieka jest silniejsza. Dziś Polacy chorują z powodu utraty władz wolitywnych. Nie mają na tyle determinacji, by wyrzec się tego, co ich niszczy – grzechu. Wyrzeczenia są też potrzebne, by rezygnować z udogodnień, jakie daje świat i mieć postawę bardziej ascetyczną. Te nowinki techniczne, jakimi ludzie się dziś szczycą zabijają życie duchowe oraz rodzinne! Mają one zaoszczędzić czas, a i tak ludzie go nie mają dla siebie, bo przestali siebie miłować. Osoby, co osiadły na mieliźnie jakości, a nie wartości życia stają się słabe i niezdolne, by dać sobie radę w trudniejszych warunkach oraz nie umieją się poświęcić dla innych. Polacy nie mogą gonić za tym, co ich osłabia, płacić za to pieniądze oraz jeszcze od tego się uzależniać oraz wpadać w sieć kredytów – iluzje amerykańskiego dobrobytu i szczęścia. Ludzie, kiedyś żyli razem (dziadkowie, rodzice, dzieci, wnuki) w prostych chatach i potrafili się szanować, bo mieli Boga w sercu, a towarzyszyła im radość. Dziś żyją w wielkich domach, gdzie są sami. Im bardziej ludzie oddalają się od naturalnego, prostego życia i pogrążają się w luksusie, tym bardziej wzmaga się w ich duszach lęk[5].

Wyrzeczenia kształtują w nas cnotę wielkoduszności względem spraw narodowych. Dziś niestety ludzie są uśpieni przez pewnego rodzaju chwilowy dobrobyt. Nie umieją się już tak hojnie dzielić oraz zasklepiają się w sobie, we własnych problemach. Zamykają serca na prośbę pomocy bliźnich oraz na sprawy społeczne.

Przez życie w prawdzie, modlitwę i pokutę ściągniemy kłamstwa, klątwy i magię, jaką zarzucono na ludzi, by ich otumanić. Polska może się duchowo odrodzić, ale każdy z nas musi żyć w łasce uświęcającej. Osiągnąć stałość w życiu duchowym. Należy narzucić sobie reguły codziennych modlitw: np. 5 tajemnic Różańca świętego lub trzy części (15 tajemnic), Koronka do Bożego Miłosierdzia, akty ofiarowania Maryi, cotygodniową adorację Najświętszego Sakramentu oraz spowiedź co miesiąc, a także właściwą lekturę duchową. Codziennie trzeba się modlić około jednej godziny. To jest program minimum.

Czwartym zadaniem jest też, by w tych wielkich pragnieniach nie pomijać zwykłych prostych swoich zobowiązań w życiu rodzinnym lub pracy wynikającej z naszego powołania. Należy wystrzegać się pracoholizmu, bo jest bałwochwalstwem, lecz też i lenistwa oraz próżniactwa. Trzeba wypracować harmonię między modlitwą, a spełnianiem swoich zobowiązań i nie zapomnieć też o trosce o własne zdrowie.

Piątym czynnikiem odrodzenia Polski jest stosowanie upomnienia względem osób, które kolaborują z systemem zła – liberalnym terroryzmem. Jeśli nie posłuchają, jak mówi Pismo niech ci będą jak celnik i poganin (Por. Mt 18, 15-20). Wytworzono presję pod nazwą polityczna poprawność, że mamy siedzieć cicho i akceptować zło moralne, co jest grzechem cudzym, jak naucza Katechizm. Jeśli nie zareagujemy będzie postępować destrukcja świata zbudowanego na chrześcijańskich wartościach.

Szóstym wskazaniem jest całkowite zaufanie Bogu w Jego Miłosierdzie i Sprawiedliwość. Wiara w miłosierdzie Boże wzmocni nas podczas powstania z naszych grzechów. Natomiast wiara w Bożą sprawiedliwość w kontekście niesprawiedliwości dziejowej przyniesie nam otuchę. Dziś ze wszystkich sił mamy oprzeć się na Bogu, Który nas ocali. Żadne międzynarodowe unie, umowy, pakty, zobowiązania, nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, wpędzą nas jeszcze mocniej w uzależnienie od światowego rządu, który jest systemem totalitarnym. Tylko Bóg przez naszą miłość do Maryi, może nas podnieść i na nowo powołać do wielkiej misji względem innych narodów.

Siódmy krok wiąże się z umocnieniem swoich domowych twierdz – domów i w nich podjąć wspólną systematyczną modlitwę rodzinną. Nie można sobie pozwolić na budowanie na piasku ludzkiej mądrości (np. psychologia), lecz należy oprzeć dom na skale, jaką jest nauka Chrystusa (mądrość Krzyża). Od każdej prawdziwie wierzącej rodziny będzie rosła siła Narodu i Kościoła. Należy wychować młode pokolenie, aby było zdolne do walki o wolną Ojczyznę. Wtedy przyjdzie do nas moc Boża objawiająca się w jedności oraz świętości ludzi.

Ósmym zadaniem jest zachowywanie tradycji przodków. Nasze obyczaje, kultura ukształtowana została przez wiarę rzymskokatolicką. Dlatego nie powinniśmy łączyć w sobie innych kultur i przejmować zwyczajów od innych narodów. Jeśli tego nie przypilnujemy rozpłyniemy się w wielokulturowości i stracimy własną tożsamość. Spójrzmy na inne narody poddane kolonizacji, zachowali swoje zwyczaje dlatego, że potrafili się mądrze izolować się od wpływu innych kultur. My natomiast jesteśmy za bardzo na ludzi z innych państw otwarci. Nie mam na myśli w tej kwestii jakiejś wrogości, lecz właściwą hierarchię wartości w zdecydowanym promowaniu własnych rodaków oraz naszej tradycji. Szczególną uwagę trzeba zwrócić na docenienie sztuki ludowej i podkreślania regionalnych obyczajów i kultury. Jest to silny czynnik jednoczący daną społeczność. Przekazywanie tradycji w sposób szczególny spoczywa na Ojcach rodzin. Powinni oni też uczyć swe dzieci tradycyjnych polskich wartości. Do nich należy szacunek wobec świętości życia. Uczenie sacrum to też uczenie szacunku do życia, które z woli Boga jest święte od poczęcia do naturalnej śmierci. Możemy tu myśleć o innych osobach ale też i o tym, że moje ciało jest święte i nie mogę w nie ingerować. Negatywnym przykładem jest robienie na swoim ciele tatuaży lub przekłuwanie nosa, lub języka. Te praktyki są sprzeczne z sakralnością ciała człowieka. Świętość jaką człowiek w sobie posiada trzeba tez chronić po śmierci. Kremacja ciała jest sprzeczna z naszą wiarą. Ciała palili poganie. My wierzymy, że ciało człowieka jest świątynią Ducha Świętego i zostanie wskrzeszone po śmierci. Jak Pismo głosi: Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście (1 Kor. 3,17). Przecież stworzył nas Bóg na obraz i podobieństwo swoje. Przyjmujemy też w Komunii Świętej Ciało i Krew Pańską. Bóg fizycznie ma w nas swoją obecność i siebie w nas pozostawia. Spalenie po śmierci człowieka wierzącego to tak jakby spalić razem z nim Chrystusa, który jest w osobie i wierzącej. Jeśli np. ktoś rocznie przyjmował 50 Komunii świętych czynił to przez 60 lat to przyjął 3000 Komunii świętych. Zobaczmy te Hostie zanim kogoś spalimy. One nie wyparowały, one stały się częścią tego człowieka. Dlatego jeszcze raz piszę, Ciało człowieka jest święte. Niektórzy księża zezwalają na kremacje, lecz jest to chwilowa wymuszona procedura. Nie powinno się na to zezwalać. Trzeba zaznaczyć w testamencie: nie pozawalam na spalenie mojego ciała po śmierci, lecz żądam tradycyjnego złożenie go do trumny. Znowu i w tym zagadnieniu decydują kwestie finansowe, bo taniej.

Wielka odpowiedzialność w kwestii obrony tradycji spoczywa na księżach. Ich zadaniem jest przekazanie kolejnym pokoleniom nieskażonej liturgii Kościoła Świętego. Dlatego trzeba unikać przenoszenia różnych symboli lub liturgicznych obrządków do wiary katolickiej. Księża też powinni zachować właściwy charakter świątyń, które są przeznaczone do kultu Bożego, a nie do koncertów lub przedstawień projekcji filmów. Kapłani dziś powinni być obrońcami sacrum.

Dziewiątym środkiem do zwycięstwa jest służba Chrystusowi Królowi Polski. Życie w prawdzie, modlitwa, pokuta, obowiązki stanu, ufność względem Niego, zwieńczać się powinny etosem poświęcenia się Bogu. Dziś nam trzeba ludzi, którzy będą chcieli służyć Chrystusowi – Królowi Polski, a przez to i naszej Ojczyźnie. Jeden jest tylko wybawca Jezus Chrystus. On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów (Mt 1, 21). Przy Nim mamy się zgromadzić. Ze wszystkich sił musimy się wyrzec tego, co nas oddziela od Niego i walczyć o Jego królestwo na polskiej ziemi. Należy wyznawać publicznie wiarę w Chrystusa jako Króla Polski. Te osiem wskazań da nam moc wytrwania w łasce uświęcającej, zdolności do mądrych decyzji, przychylność oraz błogosławieństwo Boga oraz gotowość do złożenia ofiar dla Narodu.

Bez tej duchowej, moralnej, intelektualnej oraz fizycznej pracy niczym będą nasze wysiłki. Pozostaniemy tylko w kwestii dyskusji. Nie można pozostawać tylko na chwilowych zrywach. Podejmować krótkotrwałe akcje. Potrzeba udręki pracy – ofiary według powołania i zdolności jakie Bóg każdemu człowiekowi udzielił. Bez etosu poświęcenia w tej kwestii będziemy tylko marzycielami.

Bóg przecież teraz oczekuje szczególnego poświęcenia od dusz, które z miłości oddadzą się Jemu jako żertwy ofiarne za Polskę. Do nich w przeszłości należeli między innymi: bł. Bronisław Markiewicz, św. Maksymilian Kolbe, św. Faustyna, bł. Ks. Michał Sopoćko, słb. Rozalia Celakówna, ks. Tadeusz Kiersztyn. Trzeba otrzymać szczególną łaskę u Boga, by podjąć ten heroizm poświęcenia za Ojczyznę. W czasach teraźniejszych potrzeba dusz, które przez swoją nieustanną modlitwę, pokutę, czuwania, cierpienia, sprawią, że Polska z tej konfrontacji z dziełem szatana wyjdzie zwycięsko[6]. Bł. Bronisław Markiewicz w dramacie Bój Bezkrwawy prorokował i tłumaczył na czym ma polegać to poświęcenie się Bogu: Polacy, Bóg żąda od was nie walki jaką staczali najlepsi przodkowie wasi na polach bitwę w chwilach stanowczych, ale bojowania cichego, pokornego i znojnego na każdy dzień, szczególnie przeciw nieprzyjaciołom waszych dusz; żąda od was walki w duchu Chrystusowym i w duchu Jego Świętych. On chce od was, abyście każdy na swoim stanowisku wiedli przede wszystkim na każdy dzień bój bezkrwawy. Tylko pod tym warunkiem dostaniecie się do nieba, a w dodatku zajmiecie już na tej ziemi świetne stanowisko między narodami. Pokój wam[7].

Bł. Bronisław słusznie przepowiedział, że przyjdą chwile, że wytrwanie w wierności Bogu oznaczać będzie ciche męczeństwo, odrzucenie, ale i ciężką pracę. Bez tej zdecydowanej gotowości do walki z wrogiem zbawienia, będziemy zbyt słabi, by wygrać. Codzienne ofiarowywanie się Bogu i przyjmowanie cierpień za Ojczyznę przyczyni się do naszej i Polski świętości.

Fragment książki, Duchowość Narodu Polskiego, autor: Ks. dr Michał Dłutowski


[1] M. Kolbe, w: A. Wojczak, Ojciec Maksymilian Maria Kolbe, Niepokalanów 1982r. s. 205.

[2] M. Kolbe, w: A. Wojczak, Ojciec Maksymilian Maria Kolbe, dz. cyt., s. 203

[3] Pius XI encyklice O powszechnym obowiązku wynagrodzenia Najświętszemu Sercu Jezusa, nr. 4.

[4] Por. tamże, nr. 4

[5] P. Hagioryta, Słowa wybrane fragmenty, Hajnówka 2016 s, 31.

[6]Por., Z. Nosko, Duchowa misja Polski, Proroctwa i wizje, Warszawa 2019, s. 107.

[7] B. Markiewicz, Bój Bezkrwawy, Rzym 1979, s. 55.

List do Domowych Ognisk

Jezu, ufam Tobie                                                                        Czerna, dnia 25.09.2022r.

Drodzy bracia i siostry

Dziękuję, że odpowiedzieliście na zaproszenie do modlitwy w domach w inicjatywie Domowe Ogniska Bożego Miłosierdzia. Tworzymy w ten sposób jedną rodzinę Bożą Jezusa i Maryi. Ochraniamy naszych najbliższych i siebie.

Jednak troski dnia codziennego problemy z jakimi się zmagacie, lenistwo duchowe, zacierają często w nas pierwszeństwo modlitwy. W tej tragicznej po ludzku sytuacji, kiedy ludzie tracą wiarę, rodziny się rozpadają, nie możemy sobie pozwolić na brak dyscypliny. Nawrócenie jest dziełem łaski Bożej, a łaska Boża udzielana jest tym, którzy się modlą, pokutują i pełnią działa miłosierdzia. My Polacy mamy skłonność do chwilowych akcji, a tu trzeba konsekwentnego, systematycznego działania. Niestety z obserwacji wiem, że niektóre Domowe Ogniska nie uczestniczą do końca w propozycjach duszpasterskich jakie mają je wzmocnić. Dlatego wprowadzam w rocznym cyklu zdobywanie pięciu punktów. Jeśli dana grupa zdobędzie tylko dwa ma upomnienie, a za rok skreślenie z listy członków.

Zawsze będzie możliwość nadrobienia strat. Przez wyznaczone dodatkowe zadania i kontynuowanie tych jakie są określone na dany rok.

Zdobywanie punktów:

  1. W ciągu roku co kwartał są trzy spotkania formacyjne w sanktuariach Maryjnych. Obecność na każdym z nich daje jeden punkt.
  2. Raz w roku w tzw. Samotni Jezusa Miłosiernego przy sanktuarium Bożego Miłosierdzia jest dyżur adoracji Najświętszego Sakramentu za Ojczyznę. Obecność na nim grupy daje czwarty punkt
  3. Comiesięczne spotkania w domach dają piąty punkt.

Każde Domowe Ognisko będzie co roku z tego rozliczone.

Oprócz tego zachęcam, aby każde Domowe ognisko raz w miesiącu przed modlitwą w domach podjęło 1 godzinę adoracji Najświętszego Sakramentu w intencji czci Maryi i wynagrodzenia za profanacje Eucharystii. Może to być uczynione wspólnie lub indywidualnie.

Wiem, że każdego dnia musimy pokonać wiele trudności. Pamiętajmy jednak o pierwszeństwie łaski Bożej i wartości duszy. Jeśli zaniedbacie przyjmowanie łaski Bożej w tych czasach nie ostoicie się. Zweryfikujcie co jest ważniejsze, zdrowie, praca, względy ludzkie. Jako najważniejszy cel do którego zmierzamy każdego dnia wybierzmy Boga.

Lepiej by było nas mniej, ale za to ludzi konkretnych i podejmujących prace systematycznie, niż osób, które słuchają i nic z tego nie wprowadzają w życie.

Musimy być zdyscyplinowani w pracy nad własnym uświęceniem i naszych rodzin. To najważniejsze zadanie, reszta jest dodatkiem. Zapraszam do zmagań nad sobą i dobrych wyborów. Z powodu podjęcia życia pustelniczego nie będę mógł być na każdym spotkaniu formacyjnym. Postaram się by wam towarzyszyli inni księża.

Z Bożym błogosławieństwem

Z kapłańskim błogosławieństwem Ks. Michał Dłutowski Informacje Jadwiga 509 159 436

Katecheza na październik 2022r.

Ku odnowie duchowej Narodu Polskiego i przebudzeniu

Zniszczyć fundament totalitaryzmu

Żyjemy w epoce zakłamania. Przekazywane są nam w mediach informacje połączone z fałszywą ich oceną, lub nawet wprost wiadomości nieprawdziwe. Większość ludzi tego nie dostrzega i nie ma tego świadomości. Taka sytuacja zawsze pojawiała sią podczas trwania sytemu totalitarnego. Jan Paweł II przestrzegał: (…) demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm[1]. System ten oznacza ingerencje we wszystkie aspekty ludzkiego życia. Obecnie możemy obserwować upadek demokracji i pojawienie się pod jego szyldem nowego systemu zniewolenia ludzi.

Totalitaryzm zawsze chciał zdominować myślenie ludzi przez propagandę – zakłamanie, by ukierunkować je na swe ideologiczne założenia. Obecny rząd dusz polega na przechwytywaniu i monopolizacji oraz ukierunkowaniu ludzkich myśli na jedyną słuszną drogę.

O. Frederik Faber napisał genialne dziełko O samozakłamaniu w nim przekazuje naukę czym ono jest, jakie są jego źródła, oraz jak jego unikać. Pisał to w odniesieniu do rozwoju życia duchowego[2]. Można jego naukę uogólnić i przenieść na kwestie innych manipulacji jakie są na nas stosowane.

Podał cztery źródła zakłamania

1. Bardzo częsty brak rzetelnej wiedzy.

Wiedza jaka jest nam przekazywana ma często zabarwienie emocjonalne i nie jest ona kompetentna w kwestiach jakie porusza. Pomieszana z ideologią staje się żenującą informacją.

2. Skłonność do oszukiwania siebie.

Człowiek czasem, który dokonał złych wyborów, będzie chciał znaleźć jakieś racjonalne ich wytłumaczenie i je potwierdzić. Będzie podejmował wysiłek nie w kierunku poprawy, gdyż to oznacza przyznanie się do błędów, lecz by negować prawdę i trwać w kłamstwie, bo pozornie jest to mu na rękę. Nie zdaje sobie sprawy, że krzywdzi siebie, bardziej mu zależy na dobrej samoocenie niż dociekaniu jak się rzeczy mają.

3. Pozwalanie na to by inni nas oszukiwali.

Postawa ta jest dowodem braku męstwa. Ludzie przez tchórzliwość nie będą protestować nawet jak wiedzą, że są oszukiwani. Będą to czynić dla świętego spokoju, lub by się nie narażać.

4. Zgoda na to by oszukiwał nas szatan.

Obecnie światowy rząd, w ukryty sposób reprezentuje szatana. Tak więc tzw. prawda jest po stronie bogatszych i silniejszych, bo mają narzędzia, by wyegzekwować swoje wymagania. Uleganie zakłamaniu szatana, będzie powodowała, że wcześniej czy później grzech przeniknie do naszej duszy i zamiast Bogu oddawać cześć, przez grzechy będziemy niestety czcić szatana. Z naszej strony nie może być żadnej zgody na system, który niszczy prawdę, bo wcześniej czy później zacznie on unicestwiać człowieka.

Mamy też siedem podstawowych zasad zakłamania – manipulacji stosowanej w mediach i życiu.

1. Metoda wzajemności.

Jest to zasada, że zawsze musimy się odwdzięczyć osobie, która nam kiedyś pomogła. Lecz jeśli ta pomoc była nie do końca z dobrymi intencjami nie możemy ulegać przymusowi odwzajemnienia. Czasem przez pomoc, ktoś może nas od siebie uzależniać. Ta reguła wzajemności jest stosowana w środowisku przestępczym pomoc za pomoc. Ja ci pomogłem, kiedy byłeś w trudnościach materialnych, teraz ty jesteś zobowiązany do pomocy np. w kradzieży. Ta technika jest zakłamaniem prawdy. Ta zasada manipulacji jest też stosowana w handlu. Lubimy te sklepy, gdzie coś dostaliśmy za darmo, lecz potem nie orientujemy się, że na innych produktach oni sobie to od nas odbierają.

2. Metoda słuszności.

Przedstawiono nam w mediach, że coś jest dobre i słuszne dla innych. Z natury, chcemy czynić dobro więc angażujemy się w to. Lecz może się okazać, że tak naprawdę jest to złe i niewłaściwe dla innych. Na przykład, zachęcano do noszenia maski, wmawiano, że jest to właściwa postawa. Lecz nikt nie mówił w telewizji, że wdychanie dwutlenku węgle jest jeszcze gorsze i powoduje wiele skutków ubocznych. Tego rodzaju manipulacje też stosuje się by wciągnąć ludzi w wojnę. Argumentuje się, że coś jest konieczne, słuszne i powinniśmy to uczynić. W rzeczywistości ta wojna nie jest konieczna ani słuszna, a nasze w niej zaangażowanie jest realizacją celów globalistów.

3. Metoda Autorytetu.

Występują w telewizji tzw. specjaliści, którzy uzasadniają przez pseudo naukę kwestie do których chcą nas przekonać. Mając względem nich zaufanie, przenosimy to na rzeczy, które nam proponują. Jesteśmy istotami społecznymi, więc potrzebujemy autorytetów by się ich posłuchać i podążać za ich wskazaniami, na tym polega ta manipulacja. Nie zdajemy sobie sprawy, że te autorytety nie są takie święte i nie reprezentują nauki czy dobra ludzi lecz korporacje. Dziś weryfikacją autorytetów jest ich stosunek do prawdy. Ludzie godni naszego zaufania, są dziś w mediach pomijani, atakowani, oraz spotyka ich wiele przykrości.

4. Metoda polubienia.

Przy różnego rodzaju celach marketingowych do reklamy dołącza się ludzi, których lubimy i osiągnęli sukces. U nas w Polsce są nimi sportowcy. Występując w kampaniach społecznych, przekonują nas byśmy się w nie zaangażowali. Nasza życzliwość względem nich udziela się też w kwestiach jakie nam proponują.

5. Metoda lęku

Wytwarza się atmosferę zagrożenia. Ludzie dla swojego bezpieczeństw będą potrafili nawet zrezygnować z wolności i szacunku do bliźnich. Można też ich nakłonić do prześladowania tych, którzy nie chcą się dostosować do procedur, gdyż są oni dla nich zagrożeniem.

6. Metoda antagonizmów.

Stosowana jest np. by pokazać dwie skrajne postawy, które są nieracjonalne by przekonać do wyboru tzw. złotego środka. Metoda też może być eskalacją wrogości do postaw osób, które według opinii medialnej są złe i nie do przyjęcia. Demonizuje się dane osoby lub poglądy ukazując je jako nie do przyjęcia.

7. Metoda podobieństwa

Ukazywane są nam osoby, które są podobne do nas np. mają te same problemy. Wtedy łatwiej nam jest się z nimi utożsamić oraz być z nimi solidarnymi. Jeśli są ukazane w telewizji, mamy do nich sympatię. To może być wykorzystane w różnych celach by nas oszukać, w kwestii pomocy, lub przyjęcia ich sposobu myślenia, który odbiega np. od dobra narodowego.

Te wszystkie sposoby zastosowano podczas kampanii szczepionkowej Covid 19. Warto te rodzaje zakłamania przemyśleć by się nie dać oszukać w przyszłości.

Trzeba zaznaczyć, że metody zakłamania bazują na naszych słabościach, lenistwie intelektualnym, miłości własnej, próżności oraz braku pokory potrzebnej do zmiany swego sposobu myślenia. Ulegamy też kłamstwu z powodu braku poznania siebie.

Czasami się dziwimy, że ludzi nie tak łatwo wyprowadzić z błędnego myślenia. Jeśli są dziećmi ciemności, żyją w grzechach, będą bardziej skłonni ulegać manipulacjom. Natomiast osoby uczciwe, szczerze się modlące, otrzymają od Boga natchnienia i wskazania, które wyprowadzą je z błędu. Łatwiej im będzie dojść i wytrwać na drodze prawdy.

Obecnie całe imperium grzechu systemowo rozbudzonego i usankcjonowanego prawem opiera się na fundamencie zakłamania. Zło duchowe i moralne przedstawiane jest jako dobro ludzkości. W tej koncepcji jednostki myślące są pozbawione prawa do publicznego prezentowania swoich poglądów.

Jednak ten cały współczesny system totalitarny jak i wcześniejszy, ma swój słaby punkt. Nie jest zbudowany na solidnym fundamencie i wcześniej czy później wszystko co zbudował musi się zawalić. By móc tą współczesną wieżę Babel zniszczyć i wyzwolić ludzkość, należy przestać ulegać kłamstwom, które powszechnie są przekazywane. Należy podjąć wysiłek dojścia do prawdy.

Dlatego dyktatorzy państw totalitarnych zawsze niszczyli Kościół święty, gdyż on jest depozytariuszem prawdy objawionej – absolutnej. Zabijali księży, proroków demaskujących kłamstwa ideologii zła. Jednak ich przekaz prawdy wynikającej z Ewangelii i wiary w Boga potrafił w przeszłości pokruszyć nawet potężne mury, obalić gigantyczne posągi fałszywych idoli. Jednak ludzie wcześniej bardziej byli skłonni do przyjęcia prawdy głoszonej w imię Boga. Dziś już rzadko można spotkać człowieka, który nie ulega manipulacjom. A nawet jeśli go znajdziemy to przez ogół uznawany jest za wariata. Dziś mamy do czynienia z zakłamaniem wszystkich przestrzeni naszego życia. Nie dotyczy to tylko kwestii wiary, duchowości, spraw moralnych lecz edukacji, zdrowia publicznego, ekonomii, bezpieczeństwa narodowego…

Jeśli myślimy o wolnej Polsce, to trzeba uświadomić sobie, że walka o nią zaczyna się w naszych głowach. Jest to bitwa myśli i idei jakie ze sobą niosą. Jedne są od Boga i z prawdy są zrodzone, a inne pochodzą od Ojca Kłamstwa – szatana i są jego kłamstwami. Nie ma trzeciego źródła. Trzeba odwagi, wysiłku, czystości intencji, by przyjąć i pójść za prawdą. Jak w każdym totalitarnym systemie, opozycja jest w mniejszości. Obecnie jest garstka ludzi świadomych zagrożeń i swego losu objętego szponami systemu.

Zakłamanie rozprzestrzeniło się wszędzie, co najgorsze weszło też w przestrzeń nauki i liturgii kościoła tworząc tzw. fałszywą wiarę, o czym mówiła Matka Boża w licznych objawieniach. Na przykład w La Salette powiedziała: Złe książki zaleją świat i duchy ciemności wszędzie rozszerzać będą powszechne rozluźnienie w tym wszystkim, co dotyczy służby Bożej; będą one miały wielką władzę nad naturą; powstaną kościoły w służbie złych duchów[3]. Uległość względem fałszywej wiary oznaczać będzie połączenie człowieka z antychrystem, co wykluczać będzie możliwość zbawienia w kręgach takich wspólnot.

Zakłamanie pokonuje się przez życie prawdą, zdobywanie źródeł rzetelnej wiedzy, słuchanie Boga, żal za grzechy, uniżenie, Komunię z Bogiem, szczególnie podtrzymywaną w adoracji Najświętszego Sakramentu, odmawianie Różańca świętego oraz opiekę Anioła Stróża.

Odnowa duchowa narodu Polskiego przyjdzie przez odnowę sumień. Dokonać się to może dzięki heroicznej posłudze księży, którzy nie pójdą na układ z fałszywą wiarą. Są oni drugimi Chrystusami w naszej Ojczyźnie i siłą przeciwstawienia się wrogom Kościoła i Ojczyzny. Najpierw muszą ocalić własne dusze przed jadem grzechu. Następnie bronić wiary, głosić prawdę, wytknąć błąd, rozwijać cnoty, nade wszystko pełnić posługę Bożego miłosierdzia w sakramencie Pokuty. Dobrze o tym wiedzieli: św. Rafał Kalinowski, św. Maksymilian Kolbe, bł. Ks. Michał Sopoćko, bł. Władysław Bukowiński, którzy przez wiele godzin pełnili posługę tego sakramentu.

Kapłani muszą wykonać gigantyczną pracę odkłamania masońskiej edukacji. Obecne szkoły i uczelnie wyższe zabierają młodym ludziom wiele lat z ich życia, niewiele ich ucząc, a szkodzą w wymiarze wiary i moralności. Fałszywe idee, które tam są przekazywane demolują ich sumienia.

Księża i wierni powinni też oczyścić Kościoły od wpływu liberalizmu, protestantyzmu i judaizmu, pomni na słowa papieża Piusa XI, Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli[4].

Fragment książki: Duchowość Narodu Polskiego


[1] J. Paweł II, Centisimus annus, nr 46.

[2] F. William, O zakłamaniu, Warszawa 2006 s. 37.

[3] https://betania.pl/article/read/35.

[4] Pius XI, Mortalium animos.

List na wrzesień 2022r.

Duchowość Miłosierdzia

Pan jest dobry dla wszystkich
i Jego miłosierdzie ogarnia wszystkie Jego dzieła (Ps. 145, 9).

            Nieprzypadkowo w Polsce miały miejsce objawienia orędzia Bożego Miłosierdzia. Już pierwsze zdanie w języku polskim ukazuje nasze dobre serce. ,,Daj ać ja pobruczę, a ty poczywaj”. Pierwsze zdanie po polsku w historii oznacza „Pozwól, abym ja mełł, a ty odpocznij”. Widzenie potrzeby pomocy jest tą wyobraźnią miłosierdzia, do której nas wzywał św. Jan Paweł II. Mieli ją od zawsze Polacy wielkodusznie przebaczając swoim wrogom np. świadczy o tym list biskupów polskich do niemieckich z 18 listopada 1965r. w którym są zawarte słowa przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Celem było pojednanie i współpraca w dziele odbudowywania państwa Polskiego i niemieckiego na fundamencie wiary po tragedii II wojny światowej.

            Potrafimy w jednym momencie się skrzyknąć, spełnić czyjeś marzenia lub sfinansować drogą operację. Nawet często wykorzystywano naszą wielkoduszność. Jednak trzeba zawsze miłosierdzie względem bliźnich, odnosić do Bożego Miłosierdzia, ponieważ nie możemy go spłycić tylko do akcji charytatywnych. To dzięki miłości, jaką Bóg umieścił w naszych sercach mamy tę zdolność pomagania innym. Trzeba także, aby nasze dobre uczynki łączyć z czynami Chrystusa i pełnić je również z miłości do Niego.

            Warto zaznaczyć, że same dobre czyny nie wystarczają. Bóg zbawia nas przez sakramenty. Bez łaski uświęcającej nasza pomoc jest niedoskonała i skażona grzechem. Święci dają nam przykład całkowitego poświęcenia dla innych z miłości do Chrystusa. Na przykład św. Jadwiga Śląska całowała miejsca, gdzie siedzieli ubodzy, których wcześniej karmiła. To Bóg rozwijał w niej miłość i miłosierdzie do skali nadprzyrodzonej – niepojętej. Natomiast miłosierdzie ludzkie zawsze będzie ograniczone. Lepiej w działaniu dążyć do tej miary jaką nam wytyczył sam Jezus Miłosierny.

            Dziś występuje problem na szeroką skalę braku miłosierdzia względem własnej duszy. Ludzie rezygnują z życia duchowego na rzecz tzw. poprawności moralnej. W niej dokonują własnej oceny co jest dobre, a co złe. Odrzucają Kościół jako zepsuty. Sami natomiast żyją w grzechach śmiertelnych, których nie uznają za złe. Czyniąc dobro na zewnątrz, między innymi chcą zagłuszyć sumienie, w którym Bóg woła ich do nawrócenia, a nawet uwiarygadniać zło moralne pełnione w innych kwestiach. Pomagając innym mają lepszą ocenę samych siebie i to im wystarcza. Nie wiedzą i nie chcą zrozumieć, że ich życie osobiste jest pogmatwane i że wymaga uporządkowania. Pomaganie innym może ich skłonić do poukładania własnego życia względem Bożych przykazań, lecz w tym potrzebna jest łaska wiary. Ona daje głębię pełnionemu miłosierdziu a nawet sprawia, że jest ono Bożym miłosierdziem.

            Istotą braku miłosierdzia względem własnej duszy jest samowystarczalność. Bóg nie jest takiej osobie potrzebny, gdyż nie ma ona wiary. Jej priorytety życiowe są ustalane spontaniczne, lub zapożyczone od innych, cele często materialistyczne. Tworzy ona swoje własne prawa. Jak stwierdza Pajsjusz Hagioryta, jest ona omamiona przez szatana[1]. Szczytem braku miłosierdzia względem duszy jest podążanie drogą grzechu śmiertelnego do potępienia. Przyczyną jest zagłuszenie głosu sumienia oraz pozwolenie na zamknięcie umysłu tylko na własne subiektywne oceny. Jest to dowodem pychy, która odrzuca autorytety i sama czyni się bogiem.

            Dzisiejszy świat zamroczony grzechem woła o naszą reakcję na brak dobra. Im bardziej powiększa się destrukcja świata chrześcijańskiego jaki znaliśmy tym bardziej winniśmy dawać świadectwo dzieł Bożych zrodzonych z największego przymiotu Boga. Wojny, niesprawiedliwość, zakłamanie są odwrotnością Miłosierdzia. Przed nami są wielkie przestrzenie i dalekie horyzonty uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała.

Uczynki miłosierdzia względem duszy:
1. Grzeszących upominać.
2. Nieumiejętnych pouczać.
3. Wątpiącym dobrze radzić.
4. Strapionych pocieszać.
5. Krzywdy cierpliwie znosić.
6. Urazy chętnie darować.
7. Modlić się za żywych i umarłych.

Uczynki miłosierdzia względem ciała
1. Głodnych nakarmić.
2. Spragnionych napoić.
3. Nagich przyodziać.
4. Podróżnych w dom przyjąć.
5. Więźniów pocieszać.
6. Chorych odwiedzać.
7. Umarłych pogrzebać.

            Uważam, że dziś bardziej nam potrzeba miłosierdzia względem duszy naszych braci i sióstr. To jest o wiele trudniejsze, niż datek, lub pomoc fizyczna. To miłosierdzie względem duszy czynione w imię Boga i razem z Nim może uratować niejedną rodzinę. Nie trzeba okazji do jego świadczenia szukać daleko. To może być sytuacja, w której pomodlisz się za kogoś, przekażesz mądrą myśl, podniesiesz na duchu, powstrzymasz się od złych słów, przebaczysz. Bł. ks. Michał Sopoćko zachęcał, by do pełnienia uczynków miłosierdzia względem duszy i ciała zobowiązać się przyrzeczeniem, a nawet ślubami[2]. Pisał, że jest to istota Ewangelii. Ludzie czekają na ten przykład, on też stanie się znakiem nadziei i wzmocni ich wiarę, powoła innych do czynienia dobra. Ono może być pozytywnie zaraźliwe.

            W uczynkach wobec duszy szczególnym przykładem jest święta Faustyna. Przez nią Bóg dał nam nabożeństwo do swego miłosierdzia. Są to środki ratowania dusz. Do nich należy Święto B. M. Obraz B. M., Godzina B. M., Koronka do B. M.. Praktykując te formy nabożeństwa modlitwę otrzymujemy wyjątkowe łaski, a szczególną ich cechą jest pokój i nadzieja. Św. Faustyna pozostawiła nam też piękną modlitwę o łaskę pełnienia uczynków miłosierdzia względem bliźnich.

Dopomóż mi do tego, o Panie, aby oczy moje były miłosierne, bym nigdy nie podejrzewała i nie sądziła według zewnętrznych pozorów, ale upatrywała to, co piękne w duszach bliźnich, i przychodziła im z pomocą.

Dopomóż mi, aby słuch mój był miłosierny, bym skłaniała się do potrzeb bliźnich, by uszy moje nie były obojętne na bóle i jęki bliźnich.

Dopomóż mi, Panie, aby język mój był miłosierny, bym nigdy nie mówiła ujemnie o bliźnich, ale dla każdego miała słowo pociechy i przebaczenia.

Dopomóż mi, Panie, aby ręce moje były miłosierne i pełne dobrych uczynków, bym tylko umiała czynić dobrze bliźniemu, na siebie przyjmować cięższe, mozolniejsze prace.

Dopomóż mi, aby nogi moje były miłosierne, bym zawsze śpieszyła z pomocą bliźnim, opanowując swoje własne znużenie i zmęczenie. Prawdziwe moje odpocznienie jest w usłużności bliźnim.

Dopomóż mi, Panie, aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich. Nikomu nie odmówię serca swego. Obcować będę szczerze nawet z tymi, o których wiem, że nadużywać będą dobroci mojej, a sama zamknę się w najmiłosierniejszym Sercu Jezusa. O własnych cierpieniach będę milczeć. Niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie, o Panie mój.

Sam mi każesz się ćwiczyć w trzech stopniach miłosierdzia; pierwsze: uczynek miłosierny – jakiegokolwiek on będzie rodzaju; drugie: słowo miłosierne – jeżeli nie będę mogła czynem, to słowem; trzecim – jest modlitwa. Jeżeli nie będę mogła okazać czynem ani słowem miłosierdzia, to zawsze mogę modlitwą. Modlitwę rozciągam nawet tam, gdzie nie mogę dotrzeć fizycznie. O Jezu mój, przemień mnie w siebie, bo Ty wszystko możesz (Dz. 163).

            W uczynkach miłosierdzia względem ciała, potrzeba mądrości, by nie pozwolić na sytuacje wykorzystywania nas materialnie. Należy pochylić się nad daną osobą i rozeznać, czy nie jest oszustem, z jakiego powodu prosi nas o pomoc. Teraz sytuacja z pomocą Ukraińcom to nam uświadamia. Niektórzy z nich wykorzystują różne dotacje, których nie potrzebują. A polska staruszka, która całe życie pracowała między innymi dla kraju, nie ma pieniędzy na leki i na opłacenie świadczeń. W tym wszystkim trzeba serca i rozumu.

            Duchowość miłosierdzia wynika z odpowiedzi na doświadczenia miłosierdzia od Boga względem nas. Jest jego przekazywaniem dalej. Należy, też pamiętać o czasie, który ogranicza nasze możliwości czynienia miłosierdzia. Bo niewykorzystane sytuacje już nie wrócą. Zauważyła te dwie rzeczy Zofia Kossak Szczucka. O tym, co Bóg czyni dla nas, a co my dla Niego… Ta przepaść! Niby Go miłujemy… Śmieszna nędza: miłujemy… O wiele, wiele za mało! A czas ucieka. Uchodzi jak jeleń. Więc taka żałość każdej chwili zmarnowanej… Zmarnowanej w sensie dobijania się furty niebieskiej… Bo póki żyjem, możem płynąć i wzlatać, kołatać i mocować się, i miłosierdzie zjednywać. Tymczasem nic z tego – albo opieszale czynim…[3].

            W duchowość miłosierdzia możemy wpisać wzajemną pomoc sąsiedzką, która dziś niestety osłabła. Występowała ona szczególnie w pracy na roli. Jak mówi się fortuna kołem się toczy. Dziś ja potrzebuje pomocy, a jutro może jej oczekiwać ktoś z moich znajomych. Dzięki umiejętnościom współpracy w wykonaniu trudnych zadań udawało nam się przetrwać w ciężkich chwilach. Mamy i dziś przykłady tej wzajemnej troski w przypadku odbudowania domu, który stracił dach lub został uszkodzony losowo w inny sposób. Tą wielkoduszną chęć pomocy innym dziś kontynuuje idea wolontariatu. To bardzo dobry przejaw troski o innych. Św. Jan Paweł II w encyklice o Bożym Miłosierdziu zauważył, że pomagając innym sami otrzymujemy pomoc od nich. Miłość miłosierna we wzajemnych stosunkach ludzi nigdy nie pozostaje aktem czy też procesem jednostronnym. Nawet w wypadkach, w których wszystko zdawałoby się wskazywać na to, że jedna strona tylko obdarowuje, daje — a druga tylko otrzymuje, bierze — (jak np. w wypadku lekarza, który leczy, nauczyciela, który uczy, rodziców, którzy utrzymują i wychowują swoje dzieci, ofiarodawcy, który świadczy potrzebującym), w istocie rzeczy zawsze również i ta pierwsza strona jest obdarowywana. A w każdym razie także i ten, który daje, może bez trudu odnaleźć siebie w pozycji tego, który otrzymuje, który zostaje obdarowany, który doznaje miłości miłosiernej, owszem, doznaje miłosierdzia[4]. Praktykowanie wolontariatu przynosi błogosławione owoce, również dla tych, którzy są w niego zaangażowani. Czasami jest on dla nich terapią, w której zapominają o sobie i swych problemach, przez co wyciszają się a Bóg daje im doświadczenie szczęścia w czynieniu dobra. Starając się rozumieć innych nabywają też zdolności do słuchania najbliższych, darząc ich większą wyrozumiałością. Pomagając innym uszlachetniają się sami. Miłosierdzie czynione w wolontariatach jest szansą wyzwolenia człowieka z getta własnego egoizmu i tylko własnych spraw do załatwienia. Miłosierdzie, można czynić niezależnie od wolontariatu. Pozostaje iskrą inspiracji dla ludzi, we wszystkich czasach.

            Duchowość miłosierdzia ściśle się łączy z nadzieją jaką powinniśmy pokładać w Bogu. Dzięki niej czerpiemy życie z Serca Jezusa dla siebie, bliskich i Ojczyny oraz świata. Stajemy się Piotrami naszych czasów, czyli opoką dla innych. Przenigdy, żadne stworzenie nie może stać się źródłem naszej ufności, a nawet pocieszeniem. Powodem jest fakt, że wszystko co nie jest Bogiem, jest kruche, nietrwałe i też podatne na grzech, krótko mówiąc, zawodne. Natomiast nadzieja pokładana w Bogu staje się miłosierdziem wobec samego siebie oraz innych. Miłosierdziem wobec nas, bo dzięki tej postawie unikniemy wielu rozczarowań i bólu. Miłosierdziem wobec innych, gdyż nie będziemy mieli do nich zbyt wielkich oczekiwań oraz pretensji. Nasze Matki wielokrotnie dały przykład tej heroicznej nadziei i jednocześnie miłosierdzia w sytuacjach, kiedy z powodu wojny lub nałogów brakowało im wsparcia ze strony mężów i ojców ich dzieci.

            Nadziei brakuje tylko tym, którzy złożyli ją w stworzeniu. Zapętlili się gubiąc hierarchie wartości. Koniec pomylili z początkiem.

            W duchowości Miłosierdzia w naszym narodzie nie można pominąć Maryi Matki Miłosierdzia. Jest Ona nauczycielką i mistrzynią praktykowania tej cnoty. Sama jest też przecież Bramą Bożego Miłosierdzia. Przez Jej Serce przyszedł do ludzi i świata Jezus Chrystus – Król Miłosierdzia. Boże Miłosierdzie w Synu Jednorodzonym Ojca niebieskiego mogło się objawić i urzeczywistnić dzięki Niej. Ma ona swój wyjątkowy udział w obdarowywaniu łaską swego Syna. Każde Jej sanktuarium jest tego dowodem. Można stwierdzić, że Jezus Chrystus szczególnie udziela swego miłosierdzia za Jej wstawiennictwem. Są to wyjątkowe dary, które nas zdumiewają. Niech Matka Boża również ma swoje uczestnictwo w naszych dziełach miłosierdzia. Niech one dokonują się z Nią, przez Nią i dla Niej. Maryjo bądź bramą i sercem dobra, które czynimy.

Ważne jest by nie zwątpić w Boże miłosierdzie. Dziś ludzie względem niego, przyjmują złe postawy. Ten największy przymiot Boga jest obrażany przez zuchwałość w której człowiek lekceważy grzechy. Istnieje też postawa przeciwstawna – rozpacz, kiedy człowiek odkrywa, że prawda o własnej grzeszności go przerasta. Może byś też ona skutkiem oddzielenia się od Boga, przez obrażenie się na Niego, lub też buntem, że nie spełnia naszych oczekiwań.

            Właściwą postawą względem Bożego miłosierdzia jest żal za grzechy. Zamiast Boga winić za swe porażki powinniśmy się przed nim ukorzyć, zapłakać oraz błagać o miłosierdzie. To wynika z pokory, której ludziom współczesnym szczególnie brak. Nie poprawiamy się z naszych grzechów bo za mało żałujemy za nie i nie podejmujemy pokuty, by wynagrodzić za zło jakiego się dopuściliśmy. Poza tym, nie stosujemy unikania okazji do grzechów, czujności i innych środków zaradczych.

            Nade wszystko Boże miłosierdzie mamy wielbić przez ufność względem Niego. To ono jest mocą dzięki której Bóg nas wskrzesza!!! Uwierzmy i przekazujmy innym to orędzie nadziei. Zanurzajmy się w źródle łask Bożego miłosierdzia: sakramencie Pokuty i Eucharystii. Jezus powiedział do grzeszników czyli do nas. Choćby dusza była jak trup rozkładająca się i choćby po ludzku nie było wskrzeszenia, i wszystko już stracone – nie tak jest po Bożemu, cud miłosierdzia Bożego wskrzesza tę duszę w całej pełni. O biedni, którzy nie korzystają z tego cudu miłosierdzia Bożego; na darmo będziecie wołać, ale już będzie za późno” (Dz 1448). Możemy zdążyć z tym cudem miłosierdzia Bożego biegnąc z nadzieją i głosząc, że jest wyjście z naszych słabości. Krzyczmy, że grzech nie jest ostatecznością, lecz przebaczenie dane w Bożym miłosierdziu oraz nowe życie w Chrystusie! Jeśli nie podejmiemy się tego apostolatu modlitwy i głoszenia najpiękniejszych prawd naszej wiary, Bóg pociągnie nas do odpowiedzialności.

            Pamiętajmy, że tylko Boże Miłosierdzie może uratować nas przed samozagładą. Ono nas natchnie i da nam światło jak siebie nawzajem wspierać w czasach mroku, które się zbliżają. Od niego pocznie się nowa cywilizacja, która poświęceniem, dobrem, miłosierdziem, oczyści splugawioną duszę świata i człowieka.

Fragment książki Duchowość Narodu Polskiego
Autor ks. Dr Michał Dłutowski


[1] Por., Pajsjusz Hagioryta, Słowa wybrane fragmenty, Hajnówka 2016, s. 124.

[2] M. Sopoćko, Dar Miłosierdzia – Listy z Czarnego Boru, Częstochowa 2008, s. 17.

[3] Zofia Kossak-Szczucka, Suknia Dejaniry.

[4] Jan Paweł II, Dives in Misericordia, nr. 14